Pogorzela. Kościół św. Michała Archanioła i pałac

Do Pogorzeli pojechałyśmy służbowo… Jednak, nawet w takich przypadkach, staramy się wygospodarować nieco czasu, aby „przy okazji” obejrzeć najważniejsze zabytki. Nie inaczej było tym razem.

Pogorzela, to obecnie niewielkie miasteczko, siedziba gminy miejsko-wiejskiej. Pierwsze pisemne wzmianki o Pogorzeli datowane są na wiek XV i wtedy miejscowość była własnością prywatną należącą do rodu Pogorzelskich herbu Wczele. Już wtedy Pogorzela miała status miasta, jako takie, podczas wojny trzynastoletniej, wystawiła czterech pieszych.  W owym czasie Pogorzelscy posiadali też w swym majątku zamek, a miejscowy kościół otrzymał od dziedziców obszerny ogród.

W XVI wieku, syn Wojciecha, Stanisław Pogorzelski oddał pogorzelską świątynię luteranom. W 1577 roku, w rodzinie pogorzelskiego pastora, urodził się chłopiec, któremu nadano biblijne imię „Samuel”.  Samuel Dambrowski, kiedy dorósł poszedł w ślady ojca. Został słynnym kaznodzieją luterańskim, przetłumaczył na język polski katechizm Marcina Lutra, a także napisał „Postyllę chrześcijańską” uważaną za najpopularniejszą księgę polskich ewangelików. Pierwsze wydanie tego dzieła (któremu patronowała królewna Anna Wazówna) było niezwykle ozdobnie ilustrowane drzeworytami.

W rękach luteranów pogorzelska świątynia pozostawała do początku XVII stulecia. Wtedy też, Pogorzela została podzielona na dwie części, które dzierżyli spokrewnieni ze sobą Andrzej i Maciej Pogorzelscy. Każdy z nich, w swej części, posiadał osobny dwór. W rękach Pogorzelskich, majątek pozostawał do połowy XVII stulecia, kiedy to jego części odziedziczyły trzy siostry Pogorzelskie, Krystyna, Maria i Urszula. Krystyna została żoną Seweryna Bielickiego herbu Pobobóg, Maria wyszła za Jana Radzewskiego herbu Łodzia a Urszula poślubiła dziedzica Pępowa, Melchiora Konarzewskiego herbu Wręby.

Część Pogorzeli należąca do Urszuli i Melchiora, dostała się ich synowi, Adamowi Konarzewskiemu. Do końca tego stulecia, pomiędzy potomkami panien Pogorzelskich, trwały przeróżne transakcje, które okresowo zmieniały „układ sił” pomiędzy spadkobiercami. Część dóbr zakupił  też Stanisław Olewiński herbu Ostoja

Dopiero w połowie XVIII wieku sytuacja  Pogorzeli zaczęła się klarować. Właścicielem jednej części został Roch Nepomucen Zbijewski herbu Rola, żonaty z wdową po  Olewińskim, Marianną Teresą z Grudzińskich herbu Grzymała. Drugą część dzierżyła spadkobierczyni Tomasza Olewińskiego, Cecylia Zielonacka herbu Leszczyc. Od niej, kupił ją Mikołaj Taczanowski herbu Jastrzębiec. Z czasem potomkowie Taczanowskich skupili w swych rękach całość majątku.

W XIX wieku, od Teofili ze Zbijewskich i Bolesława Taczanowskich, Pogorzelę nabył hrabia von Arco, który następnie sprzedał majątek Robertowi Bohrmanowi. W drugiej połowie tego stulecia, Pogorzelę z powrotem nabyli Taczanowscy herbu Jastrzębiec i to oni mieli wznieść stojący w majątku pałac… Jednak pod koniec stulecia, pogorzelskie dobra ponownie znalazły się w niemieckich rękach Eduarda Tillgnera, który w 1907 roku odsprzedał je niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej. Od niej, w 1910 roku, miał kupić majątek książę Wilhelm zu Stolberg – Wernigerode. Podobno zarządzał swymi dobrami do 1921 roku, po czym odsprzedał Pogorzelę  hrabiemu Stefanowi Tyszkiewicz Łohojskiemu herbu Leliwa.  Istnieje też  taka wersja, że wtedy dobra pogorzelskie, zakupiła matka narzeczonej  Stefana, Jadwiga z Czetwertyńskich Tyszkiewiczowa i wraz z córką przekazała zięciowi.

W tym samym, 1921 roku, hrabia Stefan poślubił swą krewniaczkę, Joannę Zofię Tyszkiewicz Łohojską. Joanna (1898-1995) swą młodość spędziła na Litwie w rodzinnym Zatroczu, które wraz z rodzicami opuściła po wybuchu I wojny światowej. Lata wojenne rodzina spędziła za granicą (najpierw w Petersburgu gdzie zmarł ojciec hrabianki Joanny, a następnie w Finlandii i Szwecji). Panie Tyszkiewicz Łohojskie do Polski powróciły w 1919 roku i zamieszkały w Warszawie, gdzie też odbył się ślub Joanny i Stefana.  Z nabytego (do końca nie wiadomo za czyje pieniądze) majątku w Pogorzeli młoda para uczyniła gniazdo rodzinne. W Pogorzeli przyszły na świat cztery  córki Joanny i Stefana: Dorota, Joanna, Jadwiga i Krystyna. Tyszkiewiczowie Łohojscy byli ostatnimi, przedwojennymi właścicielami Pogorzeli.

W 1926 roku, u hrabiostwa Stefanostwa Tyszkiewiczów w Pogorzeli gościł Wojciech Kossak malując portret „Stefanostwa Tyszkiewiczów na polowaniu”. Malarz, w latach międzywojennych, uczynił ze swego talentu  intratny interes, objeżdżając wielkopolskie dwory (był m.in. u Kwileckich w Dobrojewie, Skarżyńskiego w Tarcach, Bieganowie Grabskiego, Edwardostwa Mycielskich) gdzie na miejscu, korzystając z gościny ziemian, malował ich portrety „przy koniach”. Obraz do dziś jest w posiadaniu potomków rodziny Tyszkiewiczów.

Rozglądamy się po miasteczku. Jest bardzo schludne i zadbane. Na rynku króluje ratusz, zabudowa pierzei głównie jednokondygnacyjna. Uwagę przyciąga późnobarokowy kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Według lokalnej tradycji, pierwszy pogorzelski, jeszcze drewniany kościół powstał w połowie XIV wieku z fundacji Przecława Pogorzelskiego. Drugi, już murowany, także z fundacji Pogorzelskich miał stanąć w 2 połowie XV wieku. To właśnie tę świątynię w 1565 roku, Stanisław Pogorzelski miał oddać swoim braciom w wierze, luteranom. Przebudowana przez niego świątynia (odzyskana przez katolików) doszczętnie spłonęła w wielkim pożarze, jaki nawiedził miasteczko w 1774  roku.

W roku 1778, ówczesny właściciel Pogorzeli, kasztelan kaliski, Roch Zbijewski herbu Rola zainicjował budowę nowej świątyni, którą ukończono w 1785 roku. Kościół ten stoi do dziś.

Kościół jest budowlą orientowaną, trzynawową, halową, wzniesioną na planie krzyża łacińskiego, którego ramię tworzy transept. Prezbiterium zamknięte jest absydialnie. W fasadzie zachodniej  umieszczona jest dwukondygnacyjna wieża nakryta hełmem z latarnią. Ku mojemu zdziwieniu, świątynia jest otwarta, korzystam więc z tego i wchodzę do środka.

Czteroprzęsłowa nawa główna jest znacznie szersza od naw bocznych, w zasadzie zredukowanych do rzędu kaplic. Otwierają się one na nawę główną rzędem arkad wspartych na, opiętych pilastrami, filarach. Sklepienie nawy głównej (a także transeptu i przedsionków) jest żaglaste.

Warto zwrócić uwagę na wyposażenie kościoła. Architektoniczny ołtarz główny zawiera obraz z wizerunkiem patrona świątyni, Michała Archanioła. W ścianę prezbiterium (po lewej stronie) wmurowana jest XVI wieczna płyta nagrobna Jadwigi z Kąkolewa Pogorzelskiej.

W kaplicy północnej umieszczony jest ołtarz, ze słynącym cudami, obrazem Matki Bożej Pogorzelskiej oraz ołtarz Krzyża Świętego.

Z tym obrazem związana jest urocza legenda. Podobnie, w czasach gdy pogorzelski kościół opanowali luteranie, obraz trafił do małego kościółka w Głuchowie. Po odzyskaniu przez katolików pogorzelskiej świątyni, ku wielkiemu zmartwieniu miejscowych wiernych, zabrano obraz z Głuchowa i przewieziono do Pogorzeli. Zabrany „siłą” obraz jednak w cudowny sposób, przy wtórze anielskiego pienia i w łunach zorzy, powrócił w swe dawne miejsce. Nie pomogły kolejne próby „zagrabienia”, wizerunek Matki Boskiej ciągle powracał do Głuchowa. Dopiero gdy głuchowscy parafianie sami, w uroczystej procesji, odnieśli Madonnę do Pogorzeli, peregrynacje obrazu ustały.

Kaplica południowa poświęcona jest Aniołowi Stróżowi i św. Walentemu.

Wśród wyposażenia znajduje się także ciekawa, drewniana chrzcielnica, ambona oraz empora muzyczna z prospektem organowym.

Z kościoła udajemy się do pałacu. Budynek położony jest w ogólnodostępnym parku,  sam gmach otacza ogrodzenie jednak boczna furtka jest otwarta.

Budynek (aczkolwiek bardzo zniszczony) jest niezwykle harmonijny. Wzniesiony na planie wydłużonego prostokąta, podpiwniczony i dwukondygnacyjny, nakryty płaskim dachem. Skrajne osie fasady zaakcentowane są wydatnymi ryzalitami zwieńczonymi  attyką. Na osi głównej umieszczono niewielki portyk kolumnowy, w drugiej kondygnacji przechodzący w balkon. Portyk poprzedzony jest wachlarzowymi schodami jednobiegowymi.

W obu krótszych, bocznych elewacjach znajdują się ganki poprzedzone tarasami.

Od strony fasady owe ganki zaopatrzone są w ogromne okna zamknięte łukiem wycinkowym.

Oś elewacji ogrodowej zdobi, umieszczone w płytkim, zwieńczonym trójkątnym naczółkiem ryzalicie, wysokie arkadowe okno. Zachowały się w nim jeszcze kolorowe, witrażowe szybki, ułożone w dekoracyjny ornament.

W pałacowym budynku przez lata mieściła się szkoła, obecnie chyba czeka go (bardzo potrzebny) remont.

Świąteczne życzenia

Przed  nami Święta.  To już kolejne, które przyjdzie spędzić w atmosferze podszytej niepokojem. Wojna za sąsiednią granicą, szalejąca inflacja, skłócone społeczeństwo, rosnące ceny… To wszystko nie napawa optymizmem. Czego więc świątecznie życzyć w trudnym czasie?

Zgodnie z formułą bloga (i własnymi przekonaniami) ośmielam się, „na przekór” faktom i prognozom, życzyć swoim czytelnikom pogody ducha, nieopodatkowanego (jeszcze) uśmiechu, życzliwości, umiejętności cieszenia się tym co mamy  i nie przejmowania się tym, czego mieć nie będziemy.  Niech te świąteczne dni upłyną Wam w radosnej atmosferze rodzinnych i przyjacielskich spotkań, dadzą okazję do snucia miłych wspomnień i jeszcze milszych planów. Życzę słonecznej aury podczas wypadów w plener i, rozwijającej się równie pięknie jak zieleń po deszczu, nadziei. Molom książkowym życzę ciekawych lektur, a maniakom kina, interesujących filmów. Zmęczonym, wypoczynku, wypoczętym okazji do aktywności.  Koneserom i smakoszom  suto zastawionych stołów a Wszystkim Wesołych Świąt!

Zalesie. Pałac Stablewskich

Tym razem, odwiedzając służbowo ziemię gostyńską, mogłam wybrać tylko jeden obiekt, który chcę tam zobaczyć.  Mimo, iż usiłowałam wytargować coś więcej, Szefcia była nieubłagana. „Nie przyjechałyśmy tu na tygodniowe wczasy, a do pracy” przypomniała mi smutną prawdę. Przywołana w ten sposób do porządku, pochyliłam się nad mapą. Wybór był trudny, bo powiat gostyński, który na dodatek odwiedzamy rzadko, obfituje w ciekawe zabytki. W końcu zdecydowałam, że pojedziemy do Zalesia…

Czytaj dalej

Mala Strana i Hradczany

Mala Strana to chyba najczęściej odwiedzana część czeskiej stolicy. Trafiają na nią wszyscy: i stali mieszkańcy miasta, i odwiedzający Pragę turyści. Obecna dzielnica, była niegdyś samodzielnym miastem, położonym u stóp hradczańskiego zamku. Zwiedzanie jej, zaczęłam „od góry” czyli od wzgórza Petrzin. Czytaj dalej

Osiemdziesiąta rocznica akcji Bollwerk

Niezmiernie rzadko zajmuję tematami wydarzeń z czasów II wojny światowej. Powodów tego jest kilka, ale najważniejszym jest ten, że ów tragiczny i dramatyczny okres doczekał się już tak wielu specjalistycznych opracowań, iż nie czuję się na siłach coś dodać. Jednak dzisiaj, w dniu 80 rocznicy spektakularnej akcji Bollwerk, postanowiłam złamać swą zasadę, ponieważ wydarzenie to, jego bohaterowie, a także cała wielkopolska działalność konspiracyjna, poza regionem, są prawie zupełnie nieznane…

Czytaj dalej

Mielno raz jeszcze. Rotunda pod wezwaniem MB Różańcowej

Mielno po raz pierwszy odwiedziłam wiosną 2020 roku. Zachwyciłam się wówczas tamtejszym pałacem, wzniesionym przez Wilhelma Wendorffa.  W budynku właśnie zaczynał się remont, zainicjowany przez nowego właściciela obiektu. Teraz, po upływie półtora roku chciałam zobaczyć, jak postępują prace przy renowacji pałacu.  Wracając ze Żnina, namówiłam Szefcię, abyśmy na moment zjechały z wygodnej „eski” i skręciły do Mielna. Jako dodatkowego argumentu użyłam, iż nie widziałyśmy jeszcze stojącej we wsi, a ciekawej architektonicznie, kaplicy. Zdaje się, że  Kaśkę tego dnia też „nosiło” bo  za Biskupcem  bez słowa sygnalizuje zjazd… Czytaj dalej

Znowu Święta

Ze Świętami co roku jest tak samo… Najpierw gonitwa myśli, co trzeba kupić, co trzeba zrobić. Panika, że tyle tego, a czas ucieka… Sztucznie pompowana przez media  atmosfera „coraz bliżej Święta” sytuacji nie poprawia, za to gęstniejące w galeriach handlowych tłumy, z dnia na dzień, denerwują coraz bardziej.  Aby nie „dać się zwariować”, nabrać właściwego dystansu do czekających zadań, nie siadać do wigilijnej kolacji z miną męczennicy, trzeba się najpierw zrelaksować… Ja w tym celu udaję się do „Magicznego lasu” Czytaj dalej