Gniezno

Nie zliczę ile razy przejeżdżałam przez Gniezno. No właśnie przejeżdżałam…

Nadszedł czas, żeby choć na krótko zatrzymać się na gnieźnieńskiej starówce. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie.  Od mojej ostatniej na niej wizyty bardzo się zmieniła. Wypiękniała, wyszlachetniała… Przypuszczam, że pozytywne zmiany mają związek z obchodzoną w tym roku 1050 rocznicą chrztu Polski.IMG_6259 Czytaj dalej

Reklamy

ENEA Challenge Poznań

Weekend pod znakiem sportu, bo w  Poznaniu odbywały się Mistrzostwa Europy ETU 2016.  W niedzielę zawody IRONMAN, a sobotnie przedpołudnie  triathlon na dystansie olimpijskim.  W  sobotnich zmaganiach startowało dwoje moich znajomych, więc postanowiłam im kobicować.  Wraz z przyjaciółmi udaję się nad Maltę.IMG_7739 Czytaj dalej

No i stało się…

Post jest wybitnie nadprogramowy, ale wydarzenie  tej rangi, usprawiedliwia jego pojawienie.

Otóż po raz pierwszy w życiu zostałam teściową!

Ten trudny moment transformacji ( taka młoda a już teściowa…) pomogły mi przejść moje przyjaciółki, bardziej zaawansowane w teściowskim stażu. Zorganizowany ad hoc wieczór „teściówek” był bardzo udany.  Przygotowałam przystawkę z buraka nadziewanego pastą serową ( bo miało być zdrowo) a okazało się  też zaskakująco smaczne. 008Jako obiadowe dania wystąpiły żurek i risotto z ciecierzycą, a na deser sernik na mascarpone i białej czekoladzie  z wiśniowymi konfiturami. Do tego martini i oliwki „do pojadania”

Na wystylizowanie się na „idealną” teściową czasu miałam niewiele, więc zdecydowałam się na totalny mix, ocierający się o kicz. Czyli  wbiłam się w dresy w panterkę i czerwone szpilki.  Do dresowej bluzy przypięłam napis „mum in low” – zięć jest Amerykaninem, więc anglojęzyczny podpis  na jego cześć. Na szyi zawiązałam czerwoną apaszkę. No a na usta „rzuciłam” najczerwieńszą pomadkę jaką znalazłam w swojej kosmetyczce. Bo nie może być zbyt słodko… Za to zawsze może być wesoło!010

Szefcia , oprócz kwiecia obdarzyła mnie zestawem „małej teściowej”, składającym się z witamin „na odporność” i „na uspokojenie”, podobno niezbędnych aby powitać nowego członka rodziny. A że jest już od  paru lat teściową, ufam jej doświadczeniu.

Dzięki obecności przyjaciółek wieczór był dla mnie bardzo udany, za co im tym postem chcę  podziękować.

 

Nad Weschnitz’em

Rzeczka Weschnitz, która wraz z wpadającymi doń licznymi potoczkami przepływa przez Rimbach, stanowi lokalną atrakcję.IMG_5940 Nad jej brzegami znajduje schronienie liczne ptactwo – widziałam tam nawet bociana (koniec stycznia), a po jej nurcie pływają kaczki. IMG_5939 Do „głównej” rzeki spływają większe i mniejsze górskie potoczki. Nieraz tylko szmer płynącej wody sygnalizuje, że gdzieś w pobliżu „cieknie” kolejny strumyczek, przecinający prywatny ogródek, lub niemalże podchodzący pod zabudowania. Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy -Ross Errily Friary

Ross Errily Friary to średniowieczny, franciszkański klasztor, którego należy szukać w pobliżu miasteczka Headford. A szukać warto, bo należy on do najlepiej zachowanych irlandzkich klasztorów i stanowi jeden z narodowych zabytków Irlandii. Wśród miejscowych funkcjonuje pod nazwą „Ross Abbey” nie jest jednak ona prawidłowa, gdyż Ross Errily nigdy opactwem nie było.IMG_4540 Czytaj dalej

Objazd po Pomorzu – cd. Świecie

Dojeżdżamy do Świecia.   Miasto położone jest na wysoczyźnie morenowej u ujścia Wdy do Wisły, co sprawia, że zabudowa rozmieszczona jest na różnych poziomach ( różnice dochodzą do 70 metrów).

Świecie to jedno z najstarszych miast w Polsce, pierwsze wzmianki o nim, jako o stolicy samodzielnego państwa Pomorskiego pochodzą z 1189 roku.

Kiedy na sąsiedniej Ziemi Chełmińskiej pojawili się rycerze Zakonu Krzyżackiego, Świecie pełniło ważną rolę w obronie Pomorza, i poddało się jako ostatni punkt obrony w 1309 roku, prawie rok po Gdańsku. Wtedy to Świecie stało się komturią i z tego też czasu pochodzi stojący na wysokim brzegu zamek krzyżacki. Dopiero po wojnie trzynastoletniej miasto wraz zamkiem przeszły w ręce polskie.

Położenie miasta sprzyjało jego rozwojowi, jak wiele miast nadwiślańskich, Świecie bogaciło się na handlu. Okres prosperity przerwał „potop” szwedzki. Najeźdźcy kompletnie zrujnowali miasto i spalili zamek.  Od tego czasu miasto zaczęło tracić na znaczeniu. Sama odbudowa zniszczeń dokonanych przez wojska Karola Gustawa trwała blisko sto lat. Na dodatek miasto nękały liczne powodzie, co spowodowało, iż  w połowie XIX wieku podjęto decyzję o przeniesieniu miasta na wysoki, lewy brzeg Wdy.

Od 1772 roku Świecie znajdowało się w zaborze pruskim  do Polski powróciło 25stycznia 1920 roku.

To tyle historii, pora skonfrontować książkową wiedzę z rzeczywistością.

Wjazd do miasta nie sprawia powalającego wrażenia. Niska, różnoraka, choć z przewagą klinkierowej, zabudowa, wąska ulica pnąca się w górę. Meldujemy się w hoteliku „Zacisze” – niestety nie  polecam – i wyruszamy do miasta.

Na rynku króluje, wybijający się z pierzei północnej, ratusz wzniesiony z jasnej cegły  w stylu wiktoriańskim. Wysoka wieża zegarowa i blankowania nadają mu charakter obronnego zameczku.091 Przy rynku i głównej ulicy usytuowanych jest sporo interesujących budynków z drugiej połowy XIX i początku XX wieku. Prezentują wszystkie style architektoniczne swego czasu, a wiele z kamieniczek cechuje wysoki kunszt zdobniczy, uzyskany zapewne dzięki nakładom cesarza Wilhelma I, który nie szczędził wydatków na budowę dzielnicy „Nowy Świat” podczas przenosin miasta. Czytaj dalej

Powitanie

Nowy Rok… nowe wyzwania, nowe szanse. Wszystko nowe!

I ja dałam się unieść ogólnonarodowej fali postanowień noworocznych…

Będę pisać bloga! Przecież mam o czym… Jako typowy zodiakalny „Bliźniak” interesuję się wieloma sprawami, uwielbiam eksperymentować zarówno z wyglądem własnym,  jak i w kuchni. Jestem „na bieżąco” z kulturą, ale lubię też zagłębić się w przeszłość, szukając w historii inspiracji do twórczości literackiej i rękodzielniczej.

Kocham podróże, z których każda przynosi mi nową wiedzę i nowe wrażenia. Nawet powroty w miejsca już „dobrze” oswojone są każdorazowo niespodzianką, bo coś przybyło, coś ubyło, coś pokryło się patyną, a coś innego odzyskało blask…

Będę się dzielić tymi odkryciami, utrwalać swoje zauroczenia i rozczarowania. Dokumentować dokonania i porażki.

Postanowione! Będę blogerką.