„Rządzić i olśniewać” wystawa biżuterii na Zamku Królewskim w Warszawie

Niestety ani ja, ani żadna z zaprzyjaźnionych ze mną osób, nie posiada prywatnego samolotu, więc aby polecieć do Włoch musiałam udać się najpierw do Warszawy. Na upartego mogłabym i do Katowic bo i stamtąd były loty, ale do Warszawy mam znacznie bliżej. Poza tym, w stolicy mieszkają moi  przyjaciele, u których mogłam się przed odlotem zatrzymać, co nie bez znaczenia w przypadku, gdy na Okęciu trzeba się stawić o czwartej nad ranem. Wziąwszy też pod uwagę, iż biuro podróży może w ostatniej chwili powiadomić mnie o zmianie godziny odlotu (taka niespodzianka spotkała mnie gdy leciałam do Grecji) postanowiłam wyjechać wcześniej. Tak więc, pierwszym etapem mojej  wakacyjnej podróży była stolica. A skoro już tam byłam, to postanowiłam odwiedzić wystawę w Zamku Królewskim. Ekspozycja obejmowała wyroby sztuki jubilerskiej głównie z XVI i XVII wieku… Czytaj dalej

„Anna Karenina” – balet Rodiona Szczedrina w Teatrze Wielkim w Poznaniu

Ponieważ przed końcem sezonu wypada zaliczyć jakieś wydarzenie kulturalne, niedzielny wieczór spędziłam w  poznańskim Teatrze Wielkim.  W ramach „zakładowej integracji”wybrałyśmy się z Kaśką na spektakl baletowy „Anna Karenina”. Widowisko swoją premierę miało stosunkowo niedawno (13 maja 2017) więc nic dziwnego, że  teatr, przypominający od środka przerośniętą bombonierkę, wypełniony był do ostatniego miejsca. Przełożyło to się również na miejsca parkingowe, zwłaszcza, że w pobliskiej auli odbywały się absolutoria. Zostawienie samochodu „gdzieś w pobliżu” graniczyło z cudem. Czytaj dalej

Runmageddon raz jeszcze…

Znacie te miłe, sobotnie poranki, podczas których przy pierwszej kawie zastanawiacie się jak spędzicie dzień?

Otóż takie właśnie dolce farniente przerwał mi dzwonek telefonu. Godzina ósma trzydzieści, wskazuje że to coś ważnego…

Zadane mi niewinne pytanie „co robisz” zwiastuje jakąś super przyjemną  propozycję… Czytaj dalej

Bardzo dobrze opowiedziana bardzo zła historia…

Z pełną świadomością tego, że nie będzie to „miły” wieczór wybrałam się na „Niewinne” Anne Fontaine. Nie żałuję, choć tematyka dosłownie wbija w kinowy fotel.

Oparty na autentycznych wydarzeniach film wstrząsa, ale i zmusza do refleksji.   Tragedia sióstr pokazana jest bez zbędnego epatowania brutalnością i  przez to jest jeszcze bardziej  przejmująca. Reżyserka spokojnie prowadząc narrację osiąga efekt, którego nie  zdobyłaby innymi środkami.  Udaje jej się przykuć uwagę widza od pierwszej do ostatniej sceny. Czytaj dalej