Dwór Palaczów na poznańskim Górczynie.

W jednej z centralnych dzielnic  miasta Poznania znajduje się urokliwy dwór otoczony parkiem. Wygląda na willę i z powodzeniem mógłby być  miejskim lokum rodziny ziemiańskiej, siedzibą zamożnego kupca, fabrykanta czy przedstawiciela któregoś z wolnych zawodów. Mógłby, ale nie był… Ten dom wzniesiono dla  chłopskiej (choć zamożnej) rodziny Palaczów na terenie ich wiejskiego folwarku.  Do końca XIX wieku  Górczyn, bo o nim mowa, był wsią należącą do miasta Poznania. Chciałabym dziś o nim  opowiedzieć. Czytaj dalej

Charzewo. Dwór Kelmów

Pogoda piękna, wiosna w pełnym rozkwicie żal nie skorzystać i nie wybrać się w plener. Ponieważ większe ośrodki są ciągle jeszcze niedostępne do zwiedzania, wybrałyśmy się do tych mniejszych, a prawdę powiedziawszy, do całkiem małych… Jako pierwsze odwiedziłyśmy Charzewo, niewielką wioskę wielkopolską. Stoi tam przepiękny dworek… Czytaj dalej

Pałac Wilhelma Wendorffa w Mielnie

Na wieść o tym, że pałac Wilhelma von Wendorffa w Mielnie został sprzedany, postanowiłyśmy tam pojechać.  Uznałyśmy, iż to najprawdopodobniej „ostatni dzwonek” aby móc  zobaczyć  go „w starym” wydaniu, a być może, aby w ogóle go obejrzeć, bo z zabytkami trafiającymi w prywatne ręce bardzo różnie bywa. Jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy… Ruszyłyśmy w drogę rozkoszując się widokami rzepakowych pól i fioletowiejącymi po rowach bzami. Wiosenne wycieczki mają najwięcej uroku…

Czytaj dalej

Pałac Muellerów w Górznie. Wielkopolskie rezydencje

Parę lat temu opisałam swoją wizytę w pałacu Muellerów w Garzynie. Niestety, podczas tamtego wyjazdu nie wystarczyło  już czasu, żeby odwiedzić Górzno, drugi majątek należący do Muellerów.  Jednak „co się odwlecze to nie uciecze”… Szefowa, niby nigdy nie słucha mego marudzenia zaczynającego się od „ja chcę do…”, ale wielokrotnie przekonałam się, że doskonale je pamięta…  Gdy, podczas powrotu z którejś ze służbowych tras, Szefcia zjechała z „12”, już wiedziałam, że jedziemy do Górzna. Po chwili już parkowałyśmy przed pałacem. Muszę przyznać, że podobnie jak garzyńska, tutejsza rezydencja robi ogromne wrażenie… Czytaj dalej

Łubowice. Dwór Kazimierza Węclewskiego.

Do Łubowic, jako że absolutnie nie miałyśmy ich w planach, trafiłyśmy w zasadzie przypadkiem. Miałyśmy już wracać do Poznania, gdy na widok drogowskazu „Łubowice 2 km”, w mojej głowie rozdzwonił się alarmowy dzwoneczek.  Nazwa nie była mi obca, choć w danej chwili zupełnie nie mogłam sobie skojarzyć, co tam chciałabym obejrzeć. Wiedziałam tylko, że kiedyś, coś, o nich czytałam, a skoro tak, to we wsi musi być  jakiś interesujący obiekt. Na podstawie tych, dość mętnych, wyjaśnień Szefcia zgodziła się nieco opóźnić nasz powrót do domu i skręcić do Łubowic.

Czytaj dalej

Pałac Węsierskich w Zakrzewie. Wielkopolskie rezydencje

Do Zakrzewa wybierałyśmy się od dawna, ale położenie wsi, z dala „od wszystkiego” sprawiało, że co rusz odkładałyśmy ten zamiar. Liczyłyśmy na to, że kiedyś może wypadnie nam w okolicy trasa służbowa i wtedy „przy okazji” zajedziemy do Zakrzewa. Niestety, nawet gdy zapuszczałyśmy się w rejony Kłecka, to nie miałyśmy czasu na dodatkową eksplorację terenu. Tak więc nie pozostało nam nic innego, jak pojechać tam specjalnie…

Czytaj dalej

Błotnica

Podczas podróży służbowych, zwłaszcza tych, drogami bocznymi od bocznych, spotykają nas różne niespodzianki. Bywa, że natykamy się na niecodzienny obiekt,  na którego widok spontanicznie zatrzymujemy się.  Tak było i tym razem. Przez Błotnicę miałyśmy zamiar po prostu przejechać. Nie planowałyśmy we wsi żadnego postoju. Jednak wszystkiego nie da się przewidzieć…  Widok błotnickiego płotu kazał nam zjechać na najbliższy parking.  No, ale nie był to zwykły płot, lecz płot enigma, płot wyzwanie, słowem płot, który swą niezwykłą formą nas zafascynował.  Postanowiłyśmy przyjrzeć się mu bliżej. Czytaj dalej

Kiełpiny dwór Daumów.

Tym razem na krótko zatrzymałam się w Kiełpinach. To niewielka wieś w gminie Siedlec.  Powód postoju w tak mało spektakularnej miejscowości mógł być tylko jeden. Oczywiście stojący tam dwór. Na szczęście stoi on przy samej drodze, więc nie musiałam go długo szukać. Obiekt jest dostępny z zewnątrz, a otaczający go park  użytkują w celach rekreacyjnych wszyscy mieszkańcy miejscowości, więc nikogo nie bulwersował mój spacer po nim, ani też nie zainteresował powód robienia zdjęć. To bardzo komfortowa, aczkolwiek wcale nie tak częsta, sytuacja. Czytaj dalej