Pałac Trowitzschów w Dąbrówce. Wielkopolskie rezydencje

Zamiast skręcić w prawo, skręciłyśmy w lewo… Wydawało nam się, że dobrze, ale okazało się, że nadłożyłyśmy nieco drogi. Jednak zasada, iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło sprawdziła się i tym razem. Dzięki naszej pomyłce trafiłyśmy bowiem do Dąbrówki, której w ogóle nie miałyśmy w planach. Widok stojącego przy drodze pałacu, kazał nam natychmiast poszukać miejsca do zaparkowania… Czytaj dalej

Stary Sielec. Dwór Czartoryskich. Wielkopolskie rezydencje

Udało mi się zobaczyć  dwór Czartoryskich w Starym Sielcu. Okazję do tego, jak zazwyczaj, stworzyła podróż służbowa.  Choć wyjeżdżając Szefcia nieraz sarka, a czasami wręcz się odgraża, że „dzisiaj nic z tego”, jednak na widok każdej zabytkowej budowli oczy jej się śmieją i gdy tylko czas nam pozwala, zatrzymujemy się przy niej na chwilę. Tak też było w Starym Sielcu. Czytaj dalej

Pałac Heyderów i domy mieszkalne w Grodzisku wlkp.

Kontynuujemy nasz spacer po Grodzisku. Obejrzałyśmy już trzy grodziskie kościoły oraz  gmach użyteczności publicznej, siedzibę władz miejskich ratusz. Teraz przyszła pora na siedziby „zwykłych” Grodziszczan czyli na zapoznanie się z architekturą mieszkalną i, niejako powiązaną z nią, przemysłową. Nie brakuje w mieście pozostałości po dawnych browarach ani domów związanych z pracującymi w nich ludźmi. Czytaj dalej

Grodzisk wielkopolski – rynek.

Obok Grodziska przejeżdżałyśmy wielokrotnie, ale do tej pory nigdy nie miałyśmy czasu wjechać do miasta. Korzystając z bardziej „lajtowej” wakacyjnej pory, postanowiłyśmy wreszcie odwiedzić jego centrum. To była bardzo dobra decyzja. Miasto jest śliczne, bardzo ukwiecone, obfituje w zabytki. Żałowałyśmy jedynie, że tego samego dnia musimy wracać do Poznania i w związku z tym nie możemy zdegustować na miejscu słynnego grodziskiego piwa.  No ale podają tam też świetną kawę mrożoną… Czytaj dalej

Neapol

Kontynuując swój spacer po Neapolu kieruję się w głąb miasta. Moim celem jest zobaczenie galerii Umberto ale również wypicie kawy i zjedzenie obowiązkowych lodów. Co do tych ostatnich mam pewne plany, o których potem. Na razie przystaję przy fontannie Neptuna…

Czytaj dalej

Pompeje. Miasto odkopane.

Męcząca, polegająca na intensywnym zwiedzaniu część wycieczki już za mną. Wreszcie przychodzi czas, kiedy można się rozpakować bez ryzyka, iż rano, przy wyjeździe czegoś się zapomni. Hotel jest przyjemny  i rozpieszcza nas kulinarnie co doceniamy po „głodnych” czasach śniadań złożonych z kawy, rogalika i odrobiny dżemu. Teraz jest do wyboru wszystkiego, o czym można sobie zamarzyć. Najbardziej przypada mi do gustu deser z lodów śmietankowych przekładanych cieniutkimi płatkami deserowej  czekolady. Pychota! Na resztę wyżywienia i napojów też  narzekać nie można. Ale całkowite roztycie się i lenistwo nam nie grozi, wybieramy się bowiem do Pompei. Czytaj dalej

Asyż. Kamienne miasto św. Franciszka i św. Klary.

Po wizycie w bazylice św. Franciszka mamy czas wolny. Przewodniczka zachęca do spróbowania miejscowych przysmaków,  zachwala znakomite mięsiwa (porchettę) i wędliny. Faktycznie, eksponowane na wystawach okolicznych sklepików, wyglądają smakowicie.  Poleca także oliwę aromatyzowaną truflami  i wyroby czekoladowe znanej firmy Perugina.  Mnie jednak szkoda czasu na jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej… Przypominają mi się słowa  mojej dawnej, nieodżałowanej pani promotor, profesor A. Kamzowej, która twierdziła, że historyk sztuki może obywać się bez jedzenia i snu. Ha… Coś w tym jest! Szybka kawa i lody (przewyborne) wystarczają żeby nabrać sił do dalszej włóczęgi po mieście. Czytaj dalej

Asyż świętego Franciszka

Dotychczas we Włoszech zwiedzałam duże miasta, pełne ludzi, gwaru i zgiełku. Miasta, w których historia zdominowana jest przez współczesność.  Takie, które uległy znacznym przemianom, choć zachowały wspaniałe zabytki. Asyż jest zupełnie inny… Asyż, to urbanistyczna jednolitość i pastelowy koloryt. Asyż, to spokój i zaduma. Asyż, to wszechobecny zapach jaśminu i lawendy. Asyż to miasto, w którym duch i materia wzajemnie się przenikają, dopełniają oraz inispirują. Asyż jest po prostu magiczny!  Miasteczko wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Przytulone do wzgórza Subasio, na którym (i z którego) wyrosło zdaje się drzemać i śnić o czasach, kiedy po jego bruku chadzali Giovanni di Bernadone i Chiara Offerduccio… Czytaj dalej

Plac św. Marka, Pałac Dożów i Bazylika św. Marka w Wenecji.

Bardzo miło siedziało się na drinku, no ale nie po to tu przyjechałam. Chcę zobaczyć wnętrze bazyliki św. Marka, tę jedyną w swoim rodzaju, katolicką świątynię o bizantyjskich cechach stylowych. Nie ma jej w „pakiecie” ale można próbować dostać się do niej samodzielnie. Wprawdzie kolejka chętnych nigdy się nie zmniejsza, ale przecież warto spróbować. Może uda mi się wejść, zanim nadejdzie pora odpłynięcia z Wenecji?

Czytaj dalej

Wenecja, pierwsze wrażenia.

Po kilku dniach pełnego słońca i bezchmurnego nieba dzisiejszy poranek powitał nas foschią. Mgła nadawała pewnej tajemniczości naszej wyprawie do Wenecji i sprawiła, że wynurzające się z wód zabudowania, wyglądały jak z obrazów Canaletta. A może to obrazy Canaletta  wyglądają jak Wenecja spowita w lekkiej mgiełce? Z  perspektywy  portu miasto w pełni zasługuje na, nadany jej przez dumnych mieszkańców, przydomek ” La Serenissima”, „najjaśniejsza”. Czytaj dalej