Gębice. Pałac Gorzeńskich

Tego dnia zakończyłyśmy obowiązki służbowe w okolicy Gostynia i zaraz zaczęłyśmy się zastanawiać który, z licznie rozsianych na tym terenie obiektów, powinnyśmy odwiedzić. Oczywiście miałyśmy ochotę na wszystkie, ale to było niemożliwe, więc trochę „w ciemno” zdecydowałyśmy się pojechać do Gębic. O tyle „w ciemno”, że  nie znałyśmy aktualnego statusu tamtejszego pałacu. Wiedziałyśmy, że niedawno został sprzedany w prywatne ręce, a w takich przypadkach nigdy nie wiadomo, co, i ile, uda się zobaczyć. Czasem (choć też nie zawsze),  zwłaszcza gdy jeszcze trwa remont udaje się uzyskać  zgodę na obejście budynku dookoła i trochę na to liczyłyśmy.  I udało się! Nowi właściciele (przemili ludzie), nie tylko pozwolili nam obejrzeć założenie z zewnątrz ale także oprowadzili po wnętrzach… Czytaj dalej

Trzebiny. Pałac Gurowskich

Przed wyjazdem w kierunku Leszna, tak na wszelki wypadek, przygotowałam sobie listę obiektów, które  chciałam po drodze obejrzeć.  Na pierwszym miejscu znajdował się pałac w Trzebinach, Wielkiej nadziei na jego zobaczenie nie miałam, gdyż Szefowa jeszcze w Poznaniu zaznaczyła, iż czasu nie będziemy miały zbyt dużo i w związku z tym „żadnych skrętów w bok” czynić nie będziemy. No ale ona prawie zawsze tak mówi…  Gdy w rekordowym tempie udało nam się przejechać większy odcinek drogi, a do pierwszego umówionego spotkania została nam jeszcze godzina, dała się przekonać, iż warto ten czas spożytkować na zwiedzenie pałacu…

Czytaj dalej

Złotów. Historia i atrakcje miasta

Podczas poprzedniej mojej wizyty w Złotowie miałam niewiele czasu i  wtedy musiałam zdecydować się co najbardziej  chciałabym zobaczyć. Mój wybór padł wtedy na  ufundowany przez Andrzeja Karola Grudzińskiego złotowski kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, któremu  kiedyś poświęciłam osobny wpis. Tym razem, odwiedzając miasto z  jeleniem w herbie, chciałam zobaczyć inne jego atrakcje.

Czytaj dalej

Glesno. Dwór Chłapowskich i kościół św. Jadwigi.

Jak co roku, tak i w tym, koniec wakacji postanowiłyśmy uczcić wyjazdem gdzieś, gdzie nas jeszcze nie było. Rozważałyśmy różne kierunki ale w końcu wybrałyśmy trasę na Osiek. Stamtąd miałyśmy zamiar odbić w bok, ale zanim zdążyłyśmy dojechałyśmy do mostu na Noteci,  nagle obu nam zamarzyła się kawa. I to, nie jakaś tam rozpuszczalna, czy nie daj Panie „fusiata”, tylko porządna, najlepiej kolumbijska z ekspresu.  Wiedziałyśmy, że po zjechaniu  z głównej szosy o przyzwoitą „małą czarną” trudno będzie, tereny są tam słabo zaludnione i nie obfitują w klimatyczne lokale. Zmuszone więc byłyśmy do weryfikacji pierwotnego planu i pomknięcia prosto, do Wyrzyska. Dopiero tam, w znanej nam już z poprzedniego pobytu w mieście kawiarni, mogłyśmy zaspokoić swoje pragnienie. Przy kawusi, torcie i pogawędce z sympatyczną właścicielką czas  chyba biegł jakoś szybciej…  Wychodząc z lokalu zorientowałyśmy się, że zrobiło się późno i wszystkiego co zaplanowałyśmy, zobaczyć nie zdążymy. W związku z tym, zdecydowałyśmy się na wizytę w pobliskim Glesnie. Czytaj dalej

Pałac w Gutowie Małym. Wielkopolskie rezydencje

Do Gutowa Małego  trafiłam „po drodze” do Wrześni. Wioseczka (bardzo schludna) powitała mnie postaciami „Gutowianki” i „Gutowianina” utworzonymi z beli słomy.  To pozostałość po gminnych dożynkach.IMG_7817Ale moim głównym celem był znajdujący się w miejscowości dwór zwany przez miejscowych „pałacem” . W związku z Gutowem mam spory kłopot, bo nasuwa mi się wiele pytań, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi… Czytaj dalej

Wschowa. Historia i zabytki miasta

Tego, że chcę pojechać do Wschowy, najlepsza z Szefowych wysłuchiwała od dawna. Jednak, z różnych względów,  dotąd to miasto było poza zasięgiem naszych służbowych tras i nie robiłam sobie większych nadziei, że kiedyś uda mi się je odwiedzić w ramach  obowiązków. Tymczasem, któregoś dnia, Kaśka jakby nigdy nic, powiedziała: ” szykuj się, jutro jedziemy do Wschowy”.  Dwa razy nie musiała mi tego powtarzać…

Czytaj dalej

Krakowska Skałka i jej historia

Tym razem postanowiłam odwiedzić bazylikę świętych Michała Archanioła i biskupa Stanisława ze Szczepanowa, popularnie zwaną Skałką. Tę nazwę założenie kościelno-klasztorne zawdzięcza  swemu usytuowaniu na niewielkim, wapiennym wzniesieniu. Pogoda była piękna, wydłużyłam więc sobie spacer idąc brzegiem Wisły aż do kładki Bernatka i dopiero stamtąd udałam się na ulicę Skałeczną. Czytaj dalej

Krakowski Kazimierz cd.

Pierwszą część zwiedzania „żydowskiego” Kazimierza zakończyłam małym „co nieco” i krótkim odpoczynkiem, w mieszczącej się w kamienicy Landau’ów, „Hamsie”. Prawdę powiedziawszy, miałam ochotę posiedzieć tam znacznie dłużej, bo atmosfera pulsującej turystycznym życiem ulicy Szerokiej po prostu uzależnia, ale wiedziałam, że wtedy nie zdążę obejrzeć wszystkiego, co zamierzałam. Czytaj dalej