Czarnków miasteczko jak z bajki

Do centrum Czarnkowa wybierałyśmy się od dawna, ale zawsze brakowało nam czasu aby w nim się zatrzymać . Z reguły kończyło się na szybkim przejeździe przez miasto albo postoju na jego obrzeżach obrzeżach:  czarnkowskim moście (o którego niesamowitej historii niegdyś pisałam) bądź przy marinie nad Notecią. Jednak tym razem wyjechałyśmy z mocnym postanowieniem zatrzymania się w śródmieściu na dłuższą chwilę. Oczywiście całego miasteczka nie udało nam się obejrzeć, ale to, co zobaczyłyśmy wystarczyło, aby się w nim „zakochać”… Czytaj dalej

Gorzelnia w Połajewie i browar w Czarnkowie

Tego dnia miałyśmy w planach podróż do Czarnkowa, więc specjalnie nas nie zdziwił widok nieba zasnutego, wróżącymi rychłą ulewę, ciężkimi chmurami. Tak jest zawsze, kiedy udajemy się w tym kierunku.  Mimo niesprzyjającej pogody ruszyłyśmy bladym świtem. Nie ujechałyśmy daleko… Już przed Obornikami, ni z tego, ni z owego, kontrolka temperatury rozbłysła na czerwono.  Zjechałyśmy więc na pobocze i zajrzałyśmy pod maskę. Buchnęły kłębu dymu… Uznałyśmy więc, że dalsza jazda nie ma sensu. Pozostało nam jedynie zadzwonić po pomoc drogową. No cóż, bywa i tak… Czytaj dalej