Wiosenne przysmaki

Oprócz innych oczywistych zalet, cenię wiosnę za… szparagi.

Białe, zielone, nawet te fioletowe są moim ulubionym warzywem i z utęsknieniem czekam na ich pojawienie. Uwielbiam ich delikatny smak, który moim zdaniem najpełniej rozwija się w zupie.  Gotowanej „na wodzie” w towarzystwie włoszczyzny, doprawionej żółtkiem i śmietaną i obficie posypanej świeżym koperkiem. To zdecydowanie mój faworyt wśród szparagowych przysmaków. Jej „aksamitny” smak niemalże czuję na podniebieniu gdy biegam na rynek wypatrując kremowych pędów.

Kiedy już pojawiają się pierwsze pęczki starannie wybieram te „odpowiednie”. Nie mogą być zbyt grube, gdyż wtedy są zdrewniałe i włókniste, nie mogą być zbyt cienkie, bo po obraniu z zewnętrznego łyka nic nie zostanie, nie mogą też być podwiędnięte, bo tracą jędrność. Sprawdzam przede wszystkim miejsca odcięcia, po nich od razu można poznać, ile te „świeżutkie” według zapewnień sprzedawcy warzywka odleżały już na straganie. Starannie oglądam też łebki, czy są zwięzłe i nie odstają od nich łuski.

Z reguły na tym samym stoisku kupuję od razu włoszczyznę i duży pęczek kopru. Czytaj dalej