W muzeum archeologicznym – Wspomnienia z Zielonej Wyspy 3

Do odwiedzenia Muzeum Archeologii zachęcił mnie … jego wygląd zewnętrzny. Stojący przy Kildare Street gmach przyciąga swoją urodą jak magnes, zwłaszcza, że symetrycznie do niego usytuowany jest bliźniaczy , w którym mieści się Biblioteka Narodowa.  Córcia już uwierzyła, że dam sobie radę i trafię samodzielnie, więc nic nie stało na przeszkodzie, bym odwiedziła muzeum.IMG_5749 Czytaj dalej

Burito, steki, czy ryba? Odwiedzam lokale gastronomiczne. – Wspomnienia z Zielonej Wyspy 3

Restauracji, kawiarni, piwiarni, gastropubów, barów  jest w Dublinie mnóstwo. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo oferują jedzenie zarówno rdzennie irlandzkie (oparte na  rybach, baraninie i ziemniakach), jak i egzotyczne z różnych stron świata.

Jeśli chodzi o rdzennie irlandzką kuchnię trzeba koniecznie odwiedzić „Leo Burdock” , maleńki lokalik vis-a -vis Chrystusowego Kościoła Katedralnego. Jest to najstarszy tego typu lokal w Dublinie, założony w 1913 roku.IMG_5680 Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Nad morzem

Pierwotny plan zakładał wyjazd do Greystones i przejście klifem do Bray. Ale po całonocnym deszczu trzeba go było zmodyfikować, odwracając kolejność. Jedziemy dartem do Bray i zrobimy spacer w kierunku Greystones.IMG_4339

Przygotowałam się do typowego letniego dnia nad morzem, czyli założyłam sweterek, skórzaną spódniczkę, takąż kurtkę, pełne buty. Z akcesoriów wzięłam do torebki czapkę, i nieco na wyrost, okulary przeciwsłoneczne. Jak się okazało idealny strój na nadmorski spacer.IMG_4322

Jadąc dartem podziwiam widoki. Najbardziej podobają mi się niewielkie mariny z zacumowanymi łodziami.IMG_4325 Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Spacer po Dublinie – Kościoły

Wreszcie  udało mi się przekonać córkę, że się nie zgubię, nie porwą mnie (moim zdaniem musiałabym trafić na mega świra, bo nawet na części zamienne nie za bardzo się kwalifikuję), nie dam się okraść, więc uzyskałam pozwolenie na samodzielne poruszanie się po mieście. Korzystając z tego, postanawiam pozwiedzać  okoliczne kościoły.  Córka nie jest specjalną miłośniczką architektury sakralnej, więc nie tylko nie będzie miała żalu, ale może nawet „po cichu”odczuje wdzięczność, iż nie  zmuszam jej do oglądania kolejnych maswerków, sklepień, filarów.007 Czytaj dalej

Dublin. Katedra świętego Patryka

Katedra pod wezwaniem św.Patryka

Katedra pod wezwaniem św.Patryka

Stoję przed monumentalną budowlą wzniesioną z szarego kamienia, podobnie jak inne irlandzkie świątynie z tego okresu. Przyglądam się regularnej bryle bazyliki, której symetrię „psuje” dolepiona czworograniasta wieża, ozdobiona zegarem i zwieńczona iglicą. Zaglądam do przewodnika, no tak, wieża zachodnia – choć nie rozumiem dlaczego to zaznaczają, przecież innej nie ma – została odbudowana w 1370 roku przez biskupa Minota, w miejsce wcześniejszej, spalonej.   Ogarnąwszy ogół, przechodzę do szczegółu. Ślizgam się wzrokiem po detalach… Czytaj dalej

Wyprawa do Dublina

Świąteczny czas spędziłam u córki w Dublinie. Po raz pierwszy odwiedzałam irlandzką stolicę i byłam tym niezmiernie podekscytowana.

Lubię poznawać nowe miejsca,  chłonąć ich atmosferę, próbować nowych potraw, obserwować mieszkańców,  niespiesznie spacerować ulicami przyglądając się detalom architektonicznym, dlatego niecierpliwie wyczekiwałam momentu opuszczenia terminalu.

Dublin przywitał mnie typową dlań pogodą – zaraz po wyjściu lotniska, niesiona z wiatrem mżawka wdarła mi  się pod okrycie i osiadła wilgotną warstewką na czapce.

Uprzedzona przez latorośl o specyfice irlandzkiej aury, zrezygnowałam z elegancji na rzecz praktyczności.  Zaopatrzyłam się na wyjazd w lekki ale ciepły ” deszczochronny” płaszczyk, ściśle przylegająca do głowy czapkę oraz oficerki . Ten typ obuwia sprawdził się podczas całego pobytu, bowiem stołeczne chodniki, wąskie i krzywe, okazały się niezbyt przychylne wysokim obcasom, o czym przekonałam się zaraz po wyjściu z autobusu wiozącego nas z aeroportu do centrum.

Czytaj dalej