Wyjazd służbowy

Aura, ni z tego ni z owego, postanowiła sprawić kobietom (może z okazji ich niedawnego święta?) prezent, więc szczodrze sypnęła słońcem i temperaturą. Jak zawsze w takich pogodowych okolicznościach, szefcia ( a prywatnie przyjaciółka) zarządziła wyjazd służbowy, tym razem do Torunia.

Wyjechałyśmy o świcie, jeszcze perłowym od mgły. „Moc była z nami”, bo szosa pusta i nic nie przeszkadzało nam w podróży. Jako, że nie pierwszy raz jechałyśmy w tym kierunku, „po drodze” komentowałyśmy zmiany, jakie nastąpiły w pejzażu od naszej ostatniej „wycieczki”… A to  dzwonnicę drewnianego kościółka, która  po renowacji desek, ostro kontrastuje z poczerniałym korpusem nawy, a to świeżo rozgrzebaną budowę sporych rozmiarów, zgadując jej przyszłe przeznaczenie.

016Przed załatwieniem  interesów, szefowa wydała pierwsze tego dnia polecenie służbowe – pora na kawę! Robimy wiec sobie piknik, spożywamy kanapki i muffinki, popijamy „stawiającą na nogi” latte, poprawiamy urodę by prezentować pełny profesjonalizm ;-). Jeszcze tylko „dokumentacja zdjęciowa” i  jesteśmy gotowe  do zadań. Pierwsze czekają nas w Inowrocławiu, następne w Gniewkowie. Chwilę zastanawiamy się czy jechać do Aleksandrowa, ale rzut oka na zegar, zmusza nas do rezygnacji z tego pomysłu. Jedziemy prosto do Torunia. Czytaj dalej