Czerniejewo pałac Lipskich – wielkopolskie rezydencje

W Czerniejewie trochę błądzimy klimatycznymi wąskimi uliczkami, zanim podjeżdżamy pod pałac. Niestety, zimny, wietrzny i okresowo deszczowy dzień nie sprzyja dłuższym spacerom, dlatego odpuszczamy sobie spacer urokliwym mostkiem i parkujemy prawie pod samą pałacowa bramą.Ozdobiona jest herbem Skórzewskich – Drogosław.

Po jej przekroczeniu wkraczamy na pierwszy dziedziniec (avant cour) przy którym znajdują się budynki  dawnej wozowni i stajni.O ile stara stajnia zamieniona została w graciarnię i „sypie” się mimo odnowionej elewacji, o tyle wozownia ma się dobrze. Zachwycają mnie sztukaterie umieszczone na frontonie nad wejściem.Stamtąd przechodzimy na drugi dziedziniec ( cour d’honneur), z którego uroda założenia pałacowego widoczna jest najlepiej.

Założenie pałacowe w Czerniejewie należy do najpiękniejszych barokowych w Wielkopolsce. Pałac wzniesiono  według planu Ignacego Graffa, w latach 1771- 1775 dla  generała Jana Lipskiego. Wtedy był to budynek barokowy, piętrowy z dwoma skrzydłami. Następna przebudowa, przeprowadzona   w końcu XVIII wieku, prawdopodobnie pod kierunkiem Jana Kamsetzera  nadała budowli cechy neoklasycystyczne. Dodano, mocno wysunięty przed lico elewacji, portyk  z czterema jońskimi kolumnami dźwigającymi  okazały tympanon. Prace upiększające kontynuowali kolejni właściciele majątku, Skórzewscy herbu Drogosław, którzy weszli w posiadanie Czerniejewa dzięki małżeństwu Marianny Lipskiej ( wnuczki generała) z Rajmundem Skórzewskim.  W  posiadaniu  rodziny Skórzewskich Czerniejewo pozostawało do 1939 roku.

Kolejna przebudowa z lat 1926 – 1928 ,prowadzona przez Juliusza Nagórskiego, połączyła galerią oficynę wschodnią ze skrzydłem pałacu. W czasie II wojny światowej pałac objęli Niemcy, co paradoksalnie, pozwoliło mu przeczekać ten czas w niezłej kondycji. Po wyzwoleniu obiekt przeszedł na własność Skarbu Państwa, który przekazał go w użytkowanie Państwowemu Domowi Dziecka. Specyficzni lokatorzy w dużym stopniu przyczynili się do dewastacji wnętrz. Pod koniec lat 70 ubiegłego wieku zespół pałacowy przejął PGR Żydowo, który stopniowo przeprowadzał renowację obiektu. Wtedy to oficynę zachodnią przyłączono ( także za pomocą galerii) do skrzydła zachodniego.

Niestety pałac podczas naszej wizyty był zamknięty. Nie pomogło pociągnięcie za antabę, drzwi pozostały nieruchome.

Nie dane było nam zobaczyć słynnej sali pompejańskiej, wspartego na kolumnach salonu, ani znajdującej się w ryzalicie okrągłej sali balowej, ani słynnych posadzek z wielu gatunków drewna.  No trudno.

Wracając zaglądamy na chwilę do dawnej wozowni, w której obecnie mieści się restauracja. Niby też zamknięta, ale właściciele  zaintrygowani naszym pojawieniem i zainteresowaniem (jest wtorkowe przedpołudnie i jesteśmy jedynymi kręcącymi się po obiekcie) uchylają drzwi i zapraszają do środka. Niestety, nie możemy skorzystać z uprzejmej propozycji wypicia czegoś rozgrzewającego. Czas nas ogranicza, w końcu jesteśmy w pracy…

W rezydencji Leszczyńskich i Sułkowskich, czyli zwiedzam pałac w Rydzynie

Z rydzyńskiego rynku ruszam ku zamkowi,  bowiem oficjalnie rydzyńska rezydencja funkcjonuje jako „zamek”, mimo że jej cechy obronne zostały mocno ograniczone.

Istotnie, w XV wieku znajdował się tu, wzniesiony na sztucznej wyspie, gotycki zamek Rydzyńskich, ale pozostały po nim tylko fundamenty. Na nich to, Leszczyńscy herbu Wieniawa, w końcu XVII wieku zlecili J.S.Bellottiemu  wznieść wspaniałą, barokową rezydencję godną magnatów Rzeczpospolitej. Wtedy to zamek zyskał formę pałacu, czteroskrzydłową, z wewnętrznym dziedzińcem i czterema narożnymi basztami. Dekorację  wnętrz powierzono Michelangelo Palloniemu. Około 1700 roku  nastąpiła kolejna przebudowa rezydencji, tym razem pod osobistym nadzorem, specjalnie sprowadzonego z Włoch przez Leszczyńskich, Pompeo Ferrariego.031 Czytaj dalej

Rydzyna

Miałam okazję ponownie odwiedzić Rydzynę. W zasadzie „ponownie” to dość duże niedopowiedzenie, gdyż ostatnio  byłam tam jakieś ćwierć wieku temu, czyli w myśl wszelakich przepisów poprzednia wizyta uległa przedawnieniu. Zostało mi po niej mgliste wspomnienie i końska podkowa którą znalazłam w zamkowym parku. O ile podkowę trzymałam bardzo długo „na szczęście”, o tyle wspomninia się zatarły…

Zaskoczył mnie  obecny wygląd miasteczka, w moich wspomnieniach nie było takie schludne, kolorowe, bajkowe.085 Czytaj dalej