Sandomierz bardziej z Miłoszewskiego niż z „Ojca Mateusza”

Potrzebę odwiedzenie Sandomierza odczuwałam od dawna, ale zawsze „coś” stawało na przeszkodzie moim chęciom.

To znaczy kiedyś w młodości (zamierzchłej) byłam tam z jakimiś wycieczkami – bodajże szkolnymi czy studenckimi, ale  pozostały mi z nich jedynie mgliste wspomnienia. Należało je odświeżyć, skonfrontować, uzupełnić… No i w końcu udało się!

Razem z przyjaciółką wsiadamy do autokaru, który zawiezie nas  do Sandomierza. Podekscytowane, świeżo po lekturze „Ziarna prawdy” Miłoszewskiego obiecujemy sobie wiele po tej wycieczce.

Pierwsze wzruszenie ogarnia mnie już po opuszczeniu autobusu. Stoję na przeciw zamku królewskiego, wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego na wiślanej skarpie.I choć z tamtego zamku, w obecnej chwili, został tylko ślad w postaci fundamentów ośmiobocznej wieży, to przecież nadal jest to samo miejsce, w którym król bywał aż 18 razy. Zamek przechodził wiele razy przebudowy i modernizacje, tak że obecnie prezentuje zlepek stylów. Najbardziej charakterystycznym jego elementem jest „Kurza Stopka” – narożna wieża.022 Czytaj dalej

Dublin. Katedra świętego Patryka

Katedra pod wezwaniem św.Patryka

Katedra pod wezwaniem św.Patryka

Stoję przed monumentalną budowlą wzniesioną z szarego kamienia, podobnie jak inne irlandzkie świątynie z tego okresu. Przyglądam się regularnej bryle bazyliki, której symetrię „psuje” dolepiona czworograniasta wieża, ozdobiona zegarem i zwieńczona iglicą. Zaglądam do przewodnika, no tak, wieża zachodnia – choć nie rozumiem dlaczego to zaznaczają, przecież innej nie ma – została odbudowana w 1370 roku przez biskupa Minota, w miejsce wcześniejszej, spalonej.   Ogarnąwszy ogół, przechodzę do szczegółu. Ślizgam się wzrokiem po detalach… Czytaj dalej