Na krakowskim Kazimierzu. Plac Wolnica i ulica Szeroka

Tym razem nikt nie mógł mi towarzyszyć w mej wędrówce po Krakowie.  Miało to swoje złe i dobre strony.  Do tych pierwszych, niewątpliwie należało, że nie będę miała z kim na bieżąco dzielić swych wrażeń. No i fakt, że samotnie pite kawa i piwo smakują gorzej. Natomiast zalet samotnego zwiedzania też jest kilka. Mogę, nie narażając się na uwagi „chodź wreszcie, ile można się gapić na jeden dom?”, dowolnie długo podziwiać interesujące mnie detale. Nie muszę też dostosowywać się do cudzego (z reguły dość wolnego) tempa przemieszczania się, przystawać przy sklepowych wystawach (tylko zobaczę, przymierzę, kupię…), przysiadać na kolejnych ławeczkach. Słowem, gdy chodzę sama, więcej udaje mi się zobaczyć.  Uświadomiwszy sobie to, wybrałam się na Kazimierz… Czytaj dalej

Kościół św. Mikołaja w Bochni

Pisałam już kiedyś o swojej zimowej wizycie w kopalni soli w Bochni.  Wtedy nie miałam okazji zobaczyć najszacowniejszego zabytku miasta, czyli kolegiaty św. Mikołaja. Przebywając ostatnio w Małopolsce postanowiłam nadrobić to zaniedbanie. Niestety,  piękny, charakterystyczny schodkowy szczyt fasady świątyni był opleciony rusztowaniami i zasłonięty folią… Czytaj dalej

Międzyrzecz. Zamek królewski i siedziba starostów.

Wszystko ma swoje dobre i złe strony… Moja praca daje mi okazję zwiedzenia wielu miejsc odległych od utartych tras turystycznych. I to jest niewątpliwie wielki „plus dodatni”, jak mawia o zaletach Pani Prezes. Jednak wyjazdy służbowe mają też pewną wadę. Będąc w pracy, nigdy nie mogę poświecić tyle czasu na zwiedzanie, ile bym chciała… Nie mniej jednak, (dzięki wyrozumiałości Szefci) zawsze „coś” udaje mi się zobaczyć.  Tak właśnie było z wizytą w Międzyrzeczu. Jednak zawsze pozostaje nadzieja, że wcześniej czy później zawitam tam ponownie… Czytaj dalej

Niepołomice. Kościół pod wezwaniem NMP i Dziesięciu Tysięcy Męczenników

Od zamku niedaleko do kościoła. Nic w tym dziwnego, jedno i drugie jest fundacją kazimierzowską.

Legenda łączy powstanie kościoła z osobą Marcina Baryczki którego, jakoby z rozkazu króla Kazimierza, uwięziono i utopiono. No cóż, Kazimierz Wielki wprawdzie nie był może najlepszym przykładem moralności, ale za to był królem silnym i mądrym. Nie przypuszczam więc, aby posunął się do czynu, który korzyści nie przyniósł by mu żadnych. Nieszczęsny bowiem Baryczka był bowiem tylko posłańcem, sam w sobie, nie był dla króla przeciwnikiem godnym uwagi. Mało prawdopodobne jest również to, żeby Kazimierz tym zabójstwem, chciał się odegrać na swoim antagoniście, biskupie krakowskim, Bodzencie, z którym faktycznie wiele lat „miał na pieńku”. Prędzej podejrzewałabym biskupa, który pilnie potrzebował pretekstu aby obłożyć Kazimierza klątwą… Czytaj dalej

Niepołomice. Zamek królewski i kolekcja XIXwiecznego malarstwa polskiego.

Podczas swoich wakacyjnych podróży odwiedziłam Niepołomice. Ładne miasteczko o wielowiekowej tradycji, czyli to co lubię najbardziej. Muszę przyznać, że zrobiło na mnie duże wrażenie. Widać, że lokalne władze o nie tylko  dbają ale i dopieszczają odwiedzających turystów dobrym oznakowaniem zabytków, promocją okolicy i niezłą infrastrukturą. Jeśli chodzi o lokalizację, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że podzielam gust ostatniego z Piastów, który w Niepołomicach kazał wybudować zamek myśliwski. Natomiast jeśli chodzi o architekturę, zgadzam się z Jagiellonami, którzy z zamku uczynili  letnią (choć nie tylko) rezydencję. Czytaj dalej

Świadek historii czyli kolegiata w Wiślicy

Według legendy panońskiej początki Wiślicy sięgają IX wieku, kiedy to Wiślimir, książę  kraju Wiślan, przymusowo przyjął chrzest w 880 roku. Oznaczało by to, że państwo Wiślan przyjęło chrzest prawie sto lat wcześniej  niż księstwo Mieszka I. Niektórzy  z badaczy za dowód tego, uznają  nieckę gliniano-gipsową, znalezioną w Wiślicy przez archeologów. W podziemiach kolegiaty prezentowana jest ona jako misa chrzcielna. Czytaj dalej