Obrzycko

Wreszcie udało nam się pojechać do Obrzycka. Miasteczko leży na uboczu i może dlatego zwlekałyśmy z tą wizytą. Kilka lat temu pisałam o założeniu pałacowym w Obrzycku- Zamku, które położone jest na drugim brzegu Warty. Dziś przyszła pora na Obrzycko, miejscowość, która dała początek tamtejszemu założeniu. W 1825 roku Atanazy Raczyński (mocno poróżniony z bratem Edwardem) założył na Obrzycku ordynację, której siedzibą było pierwotnie założenie pałacowe w Gaju Małym ( pisałam już kiedyś o tamtejszym pałacu). W 1862 zbudowano pałac w Obrzycku Zamku. Ale historia miasta Obrzycko sięga o wiele głębiej niż XIX wiek… Czytaj dalej

W rezydencji Leszczyńskich i Sułkowskich, czyli zwiedzam pałac w Rydzynie

Z rydzyńskiego rynku ruszam ku zamkowi,  bowiem oficjalnie rydzyńska rezydencja funkcjonuje jako „zamek”, mimo że jej cechy obronne zostały mocno ograniczone.

Istotnie, w XV wieku znajdował się tu, wzniesiony na sztucznej wyspie, gotycki zamek Rydzyńskich, ale pozostały po nim tylko fundamenty. Na nich to, Leszczyńscy herbu Wieniawa, w końcu XVII wieku zlecili J.S.Bellottiemu  wznieść wspaniałą, barokową rezydencję godną magnatów Rzeczpospolitej. Wtedy to zamek zyskał formę pałacu, czteroskrzydłową, z wewnętrznym dziedzińcem i czterema narożnymi basztami. Dekorację  wnętrz powierzono Michelangelo Palloniemu. Około 1700 roku  nastąpiła kolejna przebudowa rezydencji, tym razem pod osobistym nadzorem, specjalnie sprowadzonego z Włoch przez Leszczyńskich, Pompeo Ferrariego.031 Czytaj dalej

Znów w podróży…

Z poleceniami przełożonych dyskutować nie należy… Zwłaszcza, gdy szalenie nam pasuję.

Na  wieść „wyjazd służbowy” raźno zabrałam się za pieczenie drożdżówki ze śliwkami (bo muffinki trochę się nam przejadły). Przepis mam genialny, ciasto zawsze się udaje, a co najważniejsze nie wymaga długotrwałego wyrabiania.

50 gram drożdży rozcieram z łyżką cukru, zalewam szklanką letniego mleka i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 60 stopni aby urosły. W tym czasie mieszam 3 łyżki cukru pudru z 3 łyżkami mąki tortowej i 80 gramami rozpuszczonego, gorącego masła i zagniatam wszystko na kruszonkę. Dryluję śliwki ( te okrągłe meksykańskie bo mało soczyste), wykładam blachę papierem do pieczenia i ubijam 4 jajka ze szklanką cukru.  Kiedyś brałam tylko żółtka, ale od czasu, gdy przez pomyłkę wrzuciłam całe jajka co nie tylko nie zaszkodziło wypiekowi, ale wręcz podniosło jego jakość, nie bawię się  w ich oddzielanie…

Wlewam wyrośnięte drożdże dosypuję 3 szklanki mąki, dolewam 100 gram rozpuszczonego, przestudzonego masła, olejek zapachowy waniliowy ( ale pomarańczowy też się doskonale sprawdza) i wszystko krótko miksuję.

Przelewam ciasto na blachę, układam na nim ćwiartki śliwek, posypuję kruszonką i wkładam do piekarnika w temperaturę ok 120 stopni na jakieś 20 minut, aby ciasto wyrosło. Po tym czasie zwiększam temperaturę do 180 stopni i piekę jeszcze 20 minut.

Mój wkład w wyjazd jest prawie zakończony -prawie bo jeszcze zostaje mi nastawienie budzika na 6…

Ranek jest zadziwiająco chłodny, więc zakładam botki a pod kurtkę dodatkowy sweterek wyciągnięty z szafy „na chybił – utrafił”. Raczej chybił…

Pierwszym przystankiem są Manieczki – dworek generała Wybickiego w pięknym, acz nieco zaniedbanym, parku.003„Dworek Wybickiego” to przekłamanie, gdyż siedziba w której mieszkał generał, spłonęła kilka lat po jego śmierci.  Syn Wybickiego, Ksawery sprzedał majątek Dezyderemu Chłapowskiemu. Czytaj dalej

Na cysterskim szlaku cd. – Ląd nad Wartą

Pogoda nadal taka, że tylko zaszyć się w domu i przy konfiturach (niebiańsko dobrych, morelowych) i herbatce dalej porządkować zdjęcia, a wraz z nimi wspomnienia…

Objeżdżając pocysterskie zabytki trafiamy do Lądu nad Wartą.  Na nadwarciańskiej równinie, z daleka doskonale widoczny jest różowo- kremowy, zespół klasztorny z barokowym, dwuwieżowym kościołem. Tutejsze opactwo obecnie jest siedzibą Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego.

Podobnie jak w Gościkowie mamy pewne trudności z dostaniem się do środka. Siedzący w „recepcji” mężczyzna z nieufnością odniósł się do naszego pomysłu zwiedzenia wnętrza klasztoru,  jednak w końcu zalecił nam poczekać i wprowadziwszy do małej  salki udał się na skonsultowanie naszej prośby „z górą”. Rozglądamy się po pokoiku, to chyba tak zwana „rozmównica”. Jego skromne umeblowanie – stół i krzesła – uzupełniają  akcenty dekoracyjne w stylu „późny Gomułka” – słomianka, kosz z wiórowymi kwiatami,  które jak pamiętam z dzieciństwa sprzedawane były na jarmarkach i w Cepeliach. Czas nam się dłuży, tym bardziej, że przed nami jeszcze długa droga, ale zrezygnować z szansy żal, więc czekamy dalej. W końcu nasza cierpliwość zostaje nagrodzona i  dostajemy upragnione pozwolenie. Podążamy więc za naszym przewodnikiem.

Opactwo jest cudowne! Przechodzimy  średniowiecznymi krużgankami  (najstarszej zachowanej części klasztoru) i dochodzimy do kaplicy św. Jakuba. Pełniła ona funkcję  prywatnej kaplicy i została ufundowana przez Wierzbiętę z Paniewic – starostę generalnego Wielkopolski. Jej obecny kształt pochodzi z XIV wieku, kiedy to została przesklepiona i ozdobiona freskami. Podziwiamy średniowieczne polichromie w tym słynne „panny mądre i głupie”, rozbudowany program heraldyczny i sceny dworskie. Chętnie dłużej byśmy pokontemplowały gotyckie „perełki”, ale pilotujący  mężczyzna pogania nas niemiłosiernie.

Wchodzący w skład opactwa kościół pod wezwaniem NMP i św. Mikołaja robi kolosalne wrażenie. Dynamiczne, pełne przenikających się łagodnie płaszczyzn, wnętrze zdaje się falować w świetle sączącym się przez okna umieszczone nie tylko w ścianach naw bocznych ale i w polach czaszy kopuły. Dowodzi najwyższego kunsztu włoskiego architekta Pompeo Ferrariego, któremu świątynia zawdzięcza obecny kształt.

Podziw wzbudza też dekoracja malarska i sztukatorska świątyni, zwłaszcza unikatowy na ziemiach polskich program ikonograficzny przedstawiający dzieje zakonu cysterskiego, dzieło Adama Swacha.

Niestety oprowadzający daje nam jednoznacznie do zrozumienia, że pora opuścić już fascynujące wnętrze. Nawet nie zdążyłyśmy zrobić zdjęć, szkoda.  Na pocieszenie zostaje nam spacer po klasztornym ogrodzie…018