Burito, steki, czy ryba? Odwiedzam lokale gastronomiczne. – Wspomnienia z Zielonej Wyspy 3

Restauracji, kawiarni, piwiarni, gastropubów, barów  jest w Dublinie mnóstwo. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo oferują jedzenie zarówno rdzennie irlandzkie (oparte na  rybach, baraninie i ziemniakach), jak i egzotyczne z różnych stron świata.

Jeśli chodzi o rdzennie irlandzką kuchnię trzeba koniecznie odwiedzić „Leo Burdock” , maleńki lokalik vis-a -vis Chrystusowego Kościoła Katedralnego. Jest to najstarszy tego typu lokal w Dublinie, założony w 1913 roku.IMG_5680 Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Przylot do Dublina

Na zaproszenie córki lecę do Irlandii.

Oczywiste, że samolot jest najszybszym  i najwygodniejszym  środkiem komunikacji z wyspiarskim państwem.  Ma tylko jedną  wadę, tę że trzeba zdążyć na konkretny.

Na wskutek niej, uwzględniając wszystkie hipotetyczne zagrożenia opóźnienia w dotarciu (rozkopany Poznań) znalazłam się na lotnisku dobre trzy godziny przed planowanym odlotem. Ławica, to nie La Guardia, więc po obejściu wszystkich czterech stoisk (na których oferują tę samą kawę, muffiny i kanapki), zaopatrzeniu się w prasę ( teoretycznie przeznaczoną na czas lotu) zaszyłam się na jednym z siedzisk  i pogrążyłam się w lekturze, czujnie sprawdzając, czy nie wyświetla się „Dublin. Odprawa otwarta”. Do czasu kiedy to nastąpiło, zdążyłam większość gazet przeczytać. Czytaj dalej