Pałac w Zakrzewie

Ktoś, kiedyś napisał, że stare dzieła mają w sobie moc przyciągania dziwaków. Coś w tym jest… Prawdziwych pasjonatów historii sztuki zupełnie nie interesuje  materialna wartość dzieł, cena kruszcu z jakiego zostały wykonane, nawet nazwisko twórcy, ma drugorzędne znaczenie. Tym, co ich „kręci”, jest ciekawa forma oraz historia zawarta w murach, meblach, płótnach.  Dla nich domy i sprzęty były świadkami narodzin i śmierci. Widziały intrygi, zdrady, bankructwa, ale też oglądały wielkie  miłości, bezinteresowne przyjaźnie. Patrzyły na ludzką szlachetność  i na człowieczą podłość, na wojny, gwałty, przemoc i klęski. Wszystko przetrwały. Już samo to czyni je fascynującymi, a jeśli jeszcze doda się ich niepowtarzalne piękno, (którego nigdy nie osiągną budynki czy przedmioty produkowane masowo) łatwo zrozumieć, czemu  nie można się im się oprzeć. Ja w każdym razie nie potrafię i dlatego nosi mnie po zakątkach, do których żaden szanujący się turysta nie zagląda. Cóż, widocznie jestem dziwaczką, którą bardziej cieszy odkrycie na wpół zrujnowanego dworu, niż popijanie drinka na plaży w egzotycznym kurorcie…  Tym razem  owa nieodparta siła zawiodła mnie do Zakrzewa położonego na krańcach powiatu nowotomyskiego. Czytaj dalej