Żegnajcie słodkie lata pięćdziesiąte…

Od dawna „chodziła za mną” impreza w stylu lat pięćdziesiątych…

Nie mogłam się tylko zdecydować czy to mają być  złote lata pięćdziesiąte w hollywodzkim stylu, czy wręcz przeciwnie, zgrzebne powojenne lata wczesnego PRLu. W końcu zdecydowałam się na trochę tego, trochę tego.

Lojalnie uprzedziłam przyjaciółki wcześniej, żeby miały czas przygotować sobie kreacje i wypróbować fryzury z lokami a’la Rita Hayworth lub koczkiem Audrey Hepburn. O swojej fryzurze wolałam raczej nie myśleć, bo i tak  z moich krótkich włosów nie uda mi się  wyczarować wyglądu a’la pin up girl.

Osobnym problemem było menu. Ostrygi i kawior nie wchodziły w grę, więc tu raczej poszłam w klimaty powojennej w Polski. Jedyne czego byłam pewna to to, że chcę podać tort „Fedora”. Ciasto to, było kiedyś tak popularne, że często występowało jako „hasło” wśród wojennych konspiratorów.  Jednak wojenny erzac, z ziemniakami zamiast masy migdałowej i budyniem czekoladowym niewiele miał wspólnego  pierwowzorem. Dlatego postanowiłam zrobić jego pierwotną wersję.  Tort musi być bez „ściemki”!IMG_7309

Co do reszty, to  wahałam się między  szynką „Krakus” z obowiązkową sałatką jarzynową, czyli przystawkę, bez której nie mogło się obyć żadne ówczesne polskie przyjęcie, a  galaretą mięsną, słynną „meduzą”.  W końcu stwierdziłam że przygotuję obie. Kusiło mnie, żeby nieco zszokować i podać do galarety zwyczajną „czystą”, na zasadzie „seta i galerata”, ale wiedziałam, że przyjaciółkom nie przejdzie ona przez gardło.

Jako danie główne zaplanowałam „króla barów mlecznych” czyli kotlet a’la Pożarski. Podam go na chmurce carpaccia z buraków i mięty.

Dla swoich gości przygotowałam drobne upominki w postaci  zestawu” małej imprezowiczki”, składające się z kultowego domowego smalcu ze skwarkami, małosolnych ogórków i alkoholu.IMG_7313

Przygotowania zaczęłam od tortu. Przycięłam  4 andruty na kształt dna od tortownicy. Pierwszy z nich stał się podstawą tortu, kolejne miały odzielać następujące po sobie warstwy: orzechową, czekoladową, migdałową.

Zmielone 20 dkg orzechów włoskich zmieszałam z 40 ml. słodkiej śmietanki (30%) zagotowanej z 1/2  szklanki cukru pudru. Przestudzoną masę utarłam z 70 g masła i łyżeczką spirytusu( w oryginalnym przepisie jest 5 łyżeczek, ale moim zdaniem wtedy przytłumiony zostaje smak orzechów i migdałów). Rozprowadziłam na andrucie i nakryłam drugim. Rozpuściłam  w podgrzanej, słodkiej śmietance dwie tabliczki gorzkiej czekolady, a gdy przestygły utarłam je z 70 gramami masła i łyżeczką spirytusu. Masę czekoladową rozsmarowałam na waflu, przykryłam następnym i przygotowałam masę z tartych migdałów, w taki sam sposób jak orzechową.  Rozprowadzona po waflu stanowiła trzecią warstwę tortu, którą przykryłam czwartym waflem posmarowanym masą czekoladową. Ozdobiłam stosownym napisem „Farewell sweet fifties” będącym hasłem przewodnim imprezy.

Jarzynowa sałatka dla nikogo tajemnicą nie jest, więc pominę proces jej powstawania. Gotową zawinęłam w rożki „Krakusa” zgodnie ze stylistyką lat pięćdziesiątych.  Mięsną galeretę także zrobiłam bez udziwnień.

Kotlety przygotwałam z mielonego mięsa kurczaka, masła, zielonej pietruszki, żółtka i ubitych na sztywną pianę białek. Dodałam przyprawy, ząbek czosnku, sól, pieprz i odrobinę mielonej papryki. Opanierowałam tartą bułką i zgodnie z pierwowzorem, bułką pokrojoną w cieniutkie słupeczki. Smażyłam na sklarowanym maśle, pod przykryciem około 15 minut. Pozostało mi pozmywanie szeregu talerzyków i miseczek, od panierowania w mace, jajku, bułce, grzaneczkach ubijaniu piany itd.

Upieczone buraki pocięłam w cieniutkie plasterki, skropiłam octem balsamicznym, przełożyłam listkami mięty i plasterkami mozzarelli.IMG_7315

Do picia białe, półsłodkie wino musujące, do deseru słodkie czerwone, do kotletów piwo… Temperatura na dworze  nie sprzyja mocniejszym trunkom…IMG_7316

W co się ubrać to niby  codzienny problem każdej kobiety…   Ale dziś był niecodzienny, w końcu sama wymyśliłam, że ma być stylowo.  Po wielu wahaniach, przymiarkach i chwilach zwątpienia zdecydowałam się wystąpić w koloszowej spódnicy  w pastelowych kolorach, na sztywnej halce. Pierwotnie planowałam założyć do niej zwykły czarny trykocik „w łódeczkę”, ale w końcu zdecydowałam się „pójść na całość” i włożyłam gorsecik. Jak szaleć to szaleć! No bo jak nie teraz, to kiedy ?   Jako stylowe  dodatki wystąpią perły i kwiat we włosach a także klasyczne szpilki. Jeszcze tylko makijaż z obowiązkowo wystylizowanymi brwiami, podkreślonymi ustami i „kocią kreską” na powiece. No i kropla Chanel nr 5…IMG_7323

Jestem szalenie ciekawa w czym wystąpią przyjaciółki… Jedno jest pewne, bedą wyglądały pięknie i stylowo. IMG_7321

I nie pomyliłam się…

W założeniu miała to być stricte „dziewczynowa” impreza, ale  nie obyło się bez męskiej  ręki. W końcu żadna z piękności lat pięćdziesiątych sama wina nie otwierała… Z braku Clarka Gable’a  czynności tej podjął się mój dyrektor techniczny, który także zrobił nam zdjęcia. Potem taktownie zostawił nas, abyśmy mogły spokojnie realizować  swój program. „W nagrodę „załapał się” na kawałek tortu.IMG_7330

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s