Ciemne moce

Nadszedł czas, w którym mrok przejmuje dominację nad światłem…

Ciemność zapanowała w sklepach odzieżowych: na wieszakach szaro, buro i granatowo, w  salonach obuwniczych – czarno. Wraz z ciemnością przychodzi strach… W marketach straszą koszmarne w swym dizajnie znicze, na rynkach jeszcze upiorniejsze wieńce ze sztucznych kwiatów. Kina organizują maratony filmów grozy, telewizja przeraża powtórkami z powtórek. Czytaj dalej

Reklamy

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Opactwo Kylemore – ogrody

Pojęcie „ogród wiktoriański” nie jest, jak i cały styl wiktoriański, jednorodne.   W końcu epoka  królowej Wiktorii trwała przeszło pół wieku, więc styl ewoluował od form neogotyckich i neoklasycznych, poprzez eklektyzm z bardzo bogatą ornamentyką aż do form bliskich secesji.  Podobnie działo się w sztuce ogrodniczej, gdzie pojawiały się trendy do obsadzania rabat bądź to roślinami egzotycznymi, bądź sezonowymi bylinami. Okresowo pojawiła się moda na tak zwane  „stampery” czyli olbrzymie karpy drzew, bluszcze i paprocie.

Jednak najbardziej charakterystycznymi  elementami  ogrodu wiktoriańskiego są dywanowe trawniki o podwyższonych rabatach obsadzonych bajecznie kolorowymi kwiatami. Skomplikowane wzory i egzotyczne barwy to znak rozpoznawczy takiego ogrodu.IMG_1378 Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Kylemore Abbey

Obecne  Kylemore Abbey, było pierwotnie  Kylemore Castle, rodzinną rezydencją  Mitchella Henry’ego,  zamożnego brytyjskiego biznesmena i polityka oraz Margaret Vaughan, Irlandki. IMG_4441

Mitchell i Margaret znali Connemarę z wypraw łowieckich i tak  ich zauroczyła, że postanowili się tu osiedlić. Mitchell zakupił  obszerny teren (w sumie 13 tysięcy akrów ziemi wraz z górą i jeziorem) i zlecił architektom J.F. Fullerowi i U. Robertsowi wzniesienie okazałego pałacu.  IMG_4445 Czytaj dalej

Na jesienną chandrę…

Według poety jesień zaczyna się mimozami… Moim jednak zdaniem jesień zaczyna się chandrą…

No bo wakacje minęły, do następnych daleko, dni nie dość że coraz chłodniejsze to jeszcze coraz krótsze.  I choć drzewa błyszczą optymistyczną, ciepłą gamą barw, to smutek, jak chłodna mżawka, wisi w powietrzu. Czytaj dalej

Rozstanie

Rozstania zawsze są przykre .  Ale rozstanie nagłe, zaskakujące, nieprzewidziane  jest jeszcze przykrzejsze…

Mimo, że byliśmy razem tylko parę miesięcy, zdążyłam go bardzo polubić. Przyzwyczaiłam się do jego obecności, zwłaszcza, że wszystko mogłabym o nim powiedzieć, tylko nie to, że był uciążliwy czy specjalnie wymagający. Był użyteczny w miły, nienarzucający się sposób i dlatego poleciał ze mną do Irlandii. Czytaj dalej

Wspomnienia z Zielonej Wyspy – Przylot do Dublina

Na zaproszenie córki lecę do Irlandii.

Oczywiste, że samolot jest najszybszym  i najwygodniejszym  środkiem komunikacji z wyspiarskim państwem.  Ma tylko jedną  wadę, tę że trzeba zdążyć na konkretny.

Na wskutek niej, uwzględniając wszystkie hipotetyczne zagrożenia opóźnienia w dotarciu (rozkopany Poznań) znalazłam się na lotnisku dobre trzy godziny przed planowanym odlotem. Ławica, to nie La Guardia, więc po obejściu wszystkich czterech stoisk (na których oferują tę samą kawę, muffiny i kanapki), zaopatrzeniu się w prasę ( teoretycznie przeznaczoną na czas lotu) zaszyłam się na jednym z siedzisk  i pogrążyłam się w lekturze, czujnie sprawdzając, czy nie wyświetla się „Dublin. Odprawa otwarta”. Do czasu kiedy to nastąpiło, zdążyłam większość gazet przeczytać. Czytaj dalej

Kąkolewo

Do dworu w Kąkolewie trafiłam przypadkiem podczas, jak zazwyczaj, służbowej podróży na południowe krańce Wielkopolski. Lubię takie niespodzianki od losu, które pozwalają na „odkrycie”  szerzej nieznanego  obiektu.

Przed zwiedzaniem należało się jednak posilić, więc robimy sobie  drugie śniadanko z zestawu „małego pracownika” – jak szefowa nazywa pieczone przeze mnie ciasta. Tym razem zdecydowałam się zrezygnować ze słodkości na rzecz wytrawnego quiche’a z wędzonym łososiem i brokułami. Na  podpieczone kruche ciasto – stały przepis tyle że zamiast cukru dałam sól, położyłam mieszankę dwóch jajek, 250 ml. śmietanki 30% startego żółtego sera, zblanszowanego brokuła i kawałki wędzonego łososia . Zapiekłam jakieś 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyszedł super!

Ale deserek też musi być, więc przygotowałam rumowe bajaderki, które idealnie pasują do przyniesionej  ze stacji benzynowej kawusi.001Tak pokrzepiona mogę zacząć zwiedzanie pałacu. Czytaj dalej

W Łagowie Lubuskim

Łagów to miejsce niejednoznaczne… Niby wieś, ale charakter ma zdecydowanie miejski. Położony na przesmyku między dwoma jeziorami, zagubiony wśród lubuskich lasów, a przecież szeroko znany, ba nawet sławny, choćby swoim najstarszym w Polsce festiwalem filmowym.

Wjeżdżamy do miejscowości przez „Bramę Marchijską”. Ta urocza, murowano – szachulcowa budowla pochodzi z XV wieku i jest jedną z obronnych bram Łagowa.016 Czytaj dalej