Na rozgrzewkę…

Wiosna w tym roku nie rozpieszcza temperaturami. Z tego powodu imprezy plenerowe raczej nie kuszą … Pozostają  te „pod dachem”.

Aby stworzyć  sobie ,choć wrażenie, „ciepełka” poszłam na film „Królowa pustyni”. Kombinowałam, iż  zwizualizowanie   gorącego klimatu orientu, jakoś automatycznie mnie rozgrzeje. Czytaj dalej

Reklamy

„Ruska Madonna” cuda czyni – odwiedzin w Szamotułach cd.

Po odwiedzinach w dawnej siedzibie Górków, pora złożyć wizytę w sanktuarium Matki Boskiej Pocieszycielki i św. Stanisława biskupa. Gotycki kościół to fundacja Świdwów-Szamotulskich, rozbudowana przez Łukasza Górkę w trójnawową bazylikę.IMG_6435 Nacieszywszy wzrok bryłą świątyni wchodzę do środka. Piękne wnętrze przekrywają gwiazdziste sklepienia. Delikatna, roślinna polichromia podkreśla bieg ceglanych żeber.  Na belce tęczowej umieszczono czternastowieczny krucyfiks.IMG_6427 Uwagę przykuwa ołtarz główny ze snycerką wykonaną przez Stanisława Kosiorowicza. Przed nim płonie  „wieczna lampa”, dar króla Jana Kazimierza.  W nawie głównej znajduje się renesansowy nagrobek Jakuba Rokossowskiego, pochodzący z warsztatu Canavesiego.

Ale prawdziwy skarb skrywa nawa południowa. W kopii barokowego ołtarza Antoniego Swacha, umieszczony jest niewielki obraz. To ruska ikona przedstawiająca Matkę Boską Kazańską. Obraz ten pozyskał, od ruskiego kniazia będącego w niewoli u Jana Kazimierza,  Aleksander Wolff, ówczesny dzierżawca  Szamotuł, który w tym czasie przebywał na dworze królewskim.  Wolff umieścił obraz w prywatnej kaplicy zamkowej. Kiedy zauważył łzy  na malowanym obliczu Madonny, przeniósł obraz do skarbca kolegiaty. Od 1664 roku ikona ma status „cudownej”, gdyż za jej przyczyną działy się rzeczy niezwykłe. Od tego też czasu zaczął się kult Szamotulskiej Pani, Pocieczyszecielki Strapionych.IMG_6419

W latach II wojny obraz, również niemalże cudem, ocalał przed hitlerowską grabieżą.  Choć wydaje się to niemożliwe, kościelnemu, Henrykowi Ciężkiemu, udało się go „wyprosić” u  gestapowca i ocalić przed wywózką.

Liczne wota świadczą, że wiele próśb wzniesionych do  Szamotulskiej Pani zostało spełnionych…

Podziwiam urodę szamotulskiego rynku, którego centrum zamiast ratusza, nietypowo zajmuje zwarty blok zabudowy.  Zabawny słup ogłoszeniowy z zegarem nadaje pierzei specyficzny klimat.IMG_6408Jeszcze tylko chwilę poświęcam dawnemu klasztorowi reformatów i przylegającemu doń kościołowi Św. Krzyża.IMG_6440

Kościół i klasztor stoją na miejscu dawnego zamku Nałęczów Świdwów ( zamek północny, opisany w poprzednim poście o Szamotułach, należał do Nałęczów Szamotulskich). W 1673 roku Jan Korzbok Łącki sprowadził tu zakon szpitalników ofiarowując im teren i pieniądze na budowę założenia.  Powstał budynek świątyni w typie salowym z  trójprzęsłową nawą.

Wyposażenie wnętrza jest jednolite, utrzymane w stylu rokokowym. Wykonane zostało przez poznańskiego snycerza Józefa Eglamena.  W ołtarzu głównym znajduje sie krucyfiks (zgodnie z wezwaniem kościoła) z XVII wieku oraz posągi Matki Bolesnej, Jana Chrzciciela, zakonników, Boga Ojca, Ducha świętego i aniołów.  Obrazy namalowane zostały przez Adama Swacha.IMG_6441

Klasztor  został zbudowany wokół czworobocznego wirydarza.  Po wojnie budynki opustaszały, bo zakon przeniósł się do Wronek.IMG_6446 Obecnie trwają w nich prace inwentaryzacyjne i adaptacyjne. Po  zakończeniu remontu, do poklasztornych zabudowań ma zostać  przeniesiona plebania.

Przed kościołem stoi pomnik Wacława z Szamotuł, renesansowego poety i kompozytora.IMG_6448I jeszcze tylko rzut oka na budynek dawnej szkoły argonomicznej. Ten neorenansowy budynek powstał w 1880 roku i do dzis służy oświacie.IMG_6438

Martwe ZOO czyli odwiedzam Muzeum Historii Naturalnej – Wspomnienia z Zielonej Wyspy 3

Wizytę w  Muzeum Historii Naturalnej złożyłam z tych samych pobudek co  w Muzeum Archeologii, czyli z ciekawości jak tam „w środku” wygląda. Zwłaszcza, że córka  widząc moje rozczarowanie niepowodzeniem z „Old Library” w Trinity College, zapowiedziała iż odnajdę w nim wiktoriańskiego ducha.

No duchów tam faktycznie nie brakowało… Czytaj dalej

Przeprawa…

Podczas jednej z licznych podróży służbowych dojechałyśmy z Szefcią do, zagubionej na skraju Puszczy Noteckiej, wsi Chojno.IMG_6640 Krajobrazy dookoła sielskie, spokój i cisza. Przyroda okryła się pierwszą, jeszcze trochę nieśmiałą zielenią, słońce zapala błyski w kałużach po niedawnych deszczach. Szosa pusta, w dolinie Warta leniwie toczy swe wody, na pastwiskach konie. Po prostu pięknie…IMG_6637

Wieś należała w XIV wieku do kasztelana poznańskiego, Tomisława z Szamotuł, następnie, przez dwieście pięćdziesiąt lat do rodziny Ostrorogów. Po nich przejęli dobra kolejno Potoccy, Radziwiłłowie i Sapiehowie. W 1737 roku, od Marianny Sapiehy, kupili  majątek Kwileccy z Kwilcza. W tym też czasie pojawili się we wsi pierwsi osadnicy olęderscy. Do dziś pozostał po nich ślad w postaci ewangelickiego cmentarza. W 1812 roku, podczas odwrotu spod Moskwy, przez wieś przeszły oddziały wojsk napoleońskich.  Dla wielu żołnierzy „Wielkiej Armii” był to ostatni i wiekuisty przystanek. Zostali pochowani w Chojnie w zbiorowej mogile.  Dziś przypomina o nich głaz z pamiątkową tablicą, ustawiony przez mieszkańców wsi.

Kiedy już pozałatwiałyśmy sprawy służbowe i ponapawałyśmy się urokami plenerów, stanęłyśmy przed dylematem. Czy nadkładać drogi i jechać przez Wronki czy zdecydować się na skorzystanie z przeprawy promowej? Miejscowi straszą, iż   zjazd do niej, a także sam wjazd na prom są karkołomne, łatwo uszkodzić zawieszenie. Z drugiej strony „czas nas goni”…

Postanowiłyśmy   sprawdzić jak to w praktyce wygląda…IMG_6645

No cóż, niezbyt zachęcająco…  Zatrzymujemy się niezdecydowane, rozważając wszystkie „za i przeciw”. Przez chwilę obserwujemy nadjeżdżający samochód. Wykonuje jakieś dziwne ewolucje, ale w konsekwencji udaje mu się bez uszczerbku wjechać na prom. Wysiadają z niego dwaj panowie i widząc nasze wahanie, gorąco namawiają do skorzystania z przeprawy. Obiecują instruktaż, więc „z duszą na ramieniu” decydujemy się.IMG_6648

Ostrożnie ruszamy  i wolniutko pokonujemy przeszkodę w postaci uskoku, wygenerowanego przez niski poziom wody. No i pełen sukces! Stoimy czterema kołami na pokładzie promu!IMG_6652

Zachwycone uwieczniamy nasz wyczyn. Pan „promowy” z sympatią odnosi się do prywatnej sesji zdjęciowej, a nasi nowi „koledzy” zgłaszają akces  dalszego pilotowania nas. Szarmancko oświadczają, ze specjalnie dla nas nadłożą trochę drogi, abyśmy nie błądziły.

Płynięcie promem jest przyjemne. W sumie szkoda, że drugi brzeg jest tak blisko,  Warta to nie Nil… IMG_6655Przeprawa nie trwa nawet pięciu minut. Zadowolone z zaoszczędzenia czasu wsiadamy z powrotem do auta.  Drogą  wojewódzką 145 (przestrzegam przed nią, wygląda nieco inaczej, niż na mapie) mkniemy za naszymi „zającami” w las, będący skrajem Sierakowskiego Parku Krajobrazowego. Wtedy nawet nie przypuszczałyśmy, że prawdziwe emocje i adrenalina dopiero przed nami… IMG_6657

Oj działo, się działo…

Wierzenica – dwór na skarpie – Wielkopolskie rezydencje

Przepięknie położona, na skarpach morenowych pagórków, wieś Wierzenica ma się czym pochwalić…

W jej obrębie znajduje się dwór Augusta Cieszkowskiego, wspaniały drewniany kościół pod wezwaniem św. Mikołaja i zabytkowa karczma. Dla tych trzech powodów „Szefcia” zboczyła nieco ze „służbowej” trasy…

Zwiedzanie zaczynamy od dworu usytuowanego na wysokiej skarpie. Parterowy budynek z ryzalitem w części centralnej, powstał w połowie XIX wieku jako siedziba rodu Cieszkowskich.IMG_6135 Czytaj dalej