Zabytki Nowego Korczyna

Korzystając z tego, że część wakacji spędzałam na południu kraju, wybrałam się do Nowego Korczyna. Taką wyprawę planowałam już od kilku lat, kilkukrotnie nawet zdarzyło mi się przez Nowy Korczyn przejeżdżać, ale do tej pory zawsze brakowało mi czasu aby się w nim zatrzymać. Tym razem pojechałam tam „specjalnie”. Czytaj dalej

Stary Sielec. Dwór Czartoryskich. Wielkopolskie rezydencje

Udało mi się zobaczyć  dwór Czartoryskich w Starym Sielcu. Okazję do tego, jak zazwyczaj, stworzyła podróż służbowa.  Choć wyjeżdżając Szefcia nieraz sarka, a czasami wręcz się odgraża, że „dzisiaj nic z tego”, jednak na widok każdej zabytkowej budowli oczy jej się śmieją i gdy tylko czas nam pozwala, zatrzymujemy się przy niej na chwilę. Tak też było w Starym Sielcu. Czytaj dalej

Asyż. Kamienne miasto św. Franciszka i św. Klary.

Po wizycie w bazylice św. Franciszka mamy czas wolny. Przewodniczka zachęca do spróbowania miejscowych przysmaków,  zachwala znakomite mięsiwa (porchettę) i wędliny. Faktycznie, eksponowane na wystawach okolicznych sklepików, wyglądają smakowicie.  Poleca także oliwę aromatyzowaną truflami  i wyroby czekoladowe znanej firmy Perugina.  Mnie jednak szkoda czasu na jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej… Przypominają mi się słowa  mojej dawnej, nieodżałowanej pani promotor, profesor A. Kamzowej, która twierdziła, że historyk sztuki może obywać się bez jedzenia i snu. Ha… Coś w tym jest! Szybka kawa i lody (przewyborne) wystarczają żeby nabrać sił do dalszej włóczęgi po mieście. Czytaj dalej

Asyż świętego Franciszka

Dotychczas we Włoszech zwiedzałam duże miasta, pełne ludzi, gwaru i zgiełku. Miasta, w których historia zdominowana jest przez współczesność.  Takie, które uległy znacznym przemianom, choć zachowały wspaniałe zabytki. Asyż jest zupełnie inny… Asyż, to urbanistyczna jednolitość i pastelowy koloryt. Asyż, to spokój i zaduma. Asyż, to wszechobecny zapach jaśminu i lawendy. Asyż to miasto, w którym duch i materia wzajemnie się przenikają, dopełniają oraz inispirują. Asyż jest po prostu magiczny!  Miasteczko wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Przytulone do wzgórza Subasio, na którym (i z którego) wyrosło zdaje się drzemać i śnić o czasach, kiedy po jego bruku chadzali Giovanni di Bernadone i Chiara Offerduccio… Czytaj dalej

Plac św. Marka, Pałac Dożów i Bazylika św. Marka w Wenecji.

Bardzo miło siedziało się na drinku, no ale nie po to tu przyjechałam. Chcę zobaczyć wnętrze bazyliki św. Marka, tę jedyną w swoim rodzaju, katolicką świątynię o bizantyjskich cechach stylowych. Nie ma jej w „pakiecie” ale można próbować dostać się do niej samodzielnie. Wprawdzie kolejka chętnych nigdy się nie zmniejsza, ale przecież warto spróbować. Może uda mi się wejść, zanim nadejdzie pora odpłynięcia z Wenecji?

Czytaj dalej

Wenecja, pierwsze wrażenia.

Po kilku dniach pełnego słońca i bezchmurnego nieba dzisiejszy poranek powitał nas foschią. Mgła nadawała pewnej tajemniczości naszej wyprawie do Wenecji i sprawiła, że wynurzające się z wód zabudowania, wyglądały jak z obrazów Canaletta. A może to obrazy Canaletta  wyglądają jak Wenecja spowita w lekkiej mgiełce? Z  perspektywy  portu miasto w pełni zasługuje na, nadany jej przez dumnych mieszkańców, przydomek ” La Serenissima”, „najjaśniejsza”. Czytaj dalej

Pałace Florencji

Kontynuujemy nasze zwiedzanie Florencji. Tym razem „na własną rękę” bo przewodniczka zakończyła na razie swoją swoją pracę. Pojawi się dopiero przy zwiedzaniu Santa Croce. Mogę dać wreszcie upust swojej miłości do oglądania architektury rezydencjonalnej. Gdzie, jak gdzie, ale we Florencji jej nie brakuje. Jedyne co mnie martwi, to fakt iż uda mi się zobaczyć tylko niektóre z nich. Najbardziej żal mi że nie zobaczę Palazzo Pitti i słynnych ogrodów, ale na to musiałabym mieć dużo więcej czasu. No ale jest jak jest… Czytaj dalej

Rzym starożytny

Tytuł dzisiejszego postu jest nieco mylący. Bo w zasadzie całe miasto jest starożytne u podstaw. Rzym wyrósł na kulturze antycznej i nie da się przeprowadzić ścisłych podziałów chronologicznych pomiędzy poszczególnymi etapami jego rozbudowy. Wspominałam już niejednokrotnie, iż na fundamentach starych budowli wznoszono nowe, ze sporym wykorzystaniem fragmentów wcześniejszych. No cóż, starożytni Rzymianie, doskonali inżynierowie, wynalazcy łuku, kopuły, betonu wznosili budowle trwałe, konstrukcyjnie przemyślane i  z dobrych surowców. Dlatego też wiele z nich, choćby we fragmentach, przetrwało do dziś.

Czytaj dalej

Rzym. Bazylika świętego Piotra

Zgodnie z harmonogramem wszyscy stawili się o szóstej na śniadaniu. To dobrze wróży, bo uważam, że niewiele jest gorszych rzeczy na objazdówkach, od rozłażących się, niezdyscyplinowanych ludzi, którzy opóźniają zwiedzanie. Choć muszę też wziąć pod uwagę, iż dzisiejsza punktualność mogła wynikać z głodu…Śniadanie dziś jest skromne kawa i rogalik. Trzeba jednak oddać, iż kawa świetna a ciastko cieplutkie. Po posiłku pilotka rozdała wszystkim aparaty słuchowe i smycze do ich zawieszenia na szyi.  Wyglądamy z nimi jak wycieczka niedosłyszących, ale swoje zadanie spełniają. Pilota słychać nawet z dużej odległości, więc nie musimy chodzić zwartą grupą. Po śniadaniu, pakujemy się do autokaru.  Czytaj dalej