Prowent pamięta o noblistce.

Przy okazji  wizyty w Kórniku warto zatrzymać się w Prowencie, zespole zabudowań folwarcznych, Obecnie to, podobnie jak Bnin, część Kórnika, ale do 1934 roku Prowent był samodzielną jednostką administracyjną, częścią obszaru dworskiego. Czytaj dalej

Reklamy

W Bninie

Zamek kórnicki znają chyba wszyscy.  Powszechnie także jest odwiedzane  budzące ogólny podziw przyzamkowe  arboretum. Jednak stosunkowo niewiele osób, odwiedzających kórnickie wspaniałości dociera do, odległego tylko o kilometr, Bnina. Dziś to dzielnica Kórnika, ale od XIV wieku do 1932 roku Bnin posiadał odrębne prawa miejskie.  Warto do niego zajrzeć…

O miejskim charakterze Bnina dobitnie świadczy  jego układ przestrzenny z rynkiem pośrodku. Na jego środku króluje  osiemnastowieczny ratusz ufundowany przez Teofilę Szołdrską – Potulicką. Czytaj dalej

Ponure więzienie i piękny ratusz czyli odwiedzam Wronki

Jakoś nigdy do tej pory nie udało mi się być we Wronkach. Miasto kojarzyło mi się jedynie z największym w Polsce więzieniem i sprzętem AGD Amica. Więc kiedy tylko nadarzyła się okazja odwiedzenia ich, natychmiast z niej skorzystałam.IMG_6621

Spodobał mi się ratusz miejski. Dwukondygnacyjny, wzniesiony na planie prostokąta, przekryty czterospadowym dachem budynek, został wzniesiony w 1910 roku. Wieńczy go zegarowa wieżyczka z  neobarokowym hełmem z iglicą. Nad drzwiami widnieje herb miasta – wrona.IMG_6625

Udaję się na spacer w kierunku widocznej z daleka wieży ciśnień. To część  kompleksu wronieckiego więzienia. Powstała jednocześnie z zakładem karnym w 1893 roku. Zabezpieczała wodę pitną dla więzienia, osiedla i gospodarstwa. Nadano jej formę wieży  średniowiecznej obronnej.IMG_6626

Przechodzę koło domów wzniesionych dla służby więziennej, tworzących swoiste osiedle. Z daleka widzę wysokie ceglane mury zakończone zasiekami z kolczastego drutu.  Nie da się ukryć, sprawia to przygnębiające wrażenie.IMG_6628

Osławione wronieckie więzienie to olbrzymi kompleks budynków, nie miałam ochoty obchodzić go całego, jednak chwilę wędruję wzdłuż muru i odczytuję wmurowane weń tabliczki upamiętniające kolejne grupy ofiar.IMG_6630 Doszłam jedynie do skweru, na którym ustawiono kamień poświęcony pamięci Jana Rzepy, uczestnika I wojny światowej, Powstania Wielkopolskiego, wojny polsko- bolszewickiej i kampanii wrześniowej 1939.IMG_6631

Aby nieco odreagować ponure konotacje związane z  losami  przetrzymywanych we wronieckich kazamatach ofiar systemów, oglądam przykłady budownictwa mieszkaniowego z początku ubiegłego wieku. Są wśród nich wspaniałe kamieniceIMG_6617Na chwilę zatrzymuję się przy willi wybudowanej w latach 90tych XIX wieku. O tym, że budynek powstał przed 1900 roku świadczy wyryty diamentem na szybie napis „Z.W. 24. XII. 1900.” wyskrobany na oknie w salonie przez syna Maksymiliana, Zygmunta. Projekt budynku wykonał Maksymilian Wilczewski, budowniczy, projektant i wykonawca wielu obiektów we Wronkach. Jego projektu jest także kościół Matki boskiej Bolesnej na poznańskim Łazarzu. Jego syn, autor inskrypcji na szybie także został architektem.

Wilczewski był też właścicielem tartaku parowego i ogólnie powodziło mu się dobrze. Miał też swoje śmiesznostki.  Aspirował do szlachty, pisał się „de Wilczewski” i przez władze pruskie był traktowany jak ziemianin . Te ziemiańskie ciągoty znalazły również odbicie w zaprojektowanej na wzór berlińskiej willi, rezydencji.

IMG_6618Na parterze mieściły się pomieszczenia biurowe, pralnia, hydrofornia oraz miejsce dla pierwszego we Wronkach agregatu prądotwórczego. Na pierwszym piętrze ulokowano pokoje reprezentacyjne i służące rodzinie, na drugim i strychu lokale dla służby. Dom służył rodzinie do połowy lat 20 XX wieku, kiedy to na skutek nietrafionych inwestycji Wilczewskiego, budynek przeszedł na własność wierzycieli. Następnie, przez kolejne 40 lat zamieszkiwał ( żonaty z wdową po Zygmuncie Wilczewskim) doktor Ignacy Zimniak, popularny wronkowski lekarz.

Na tym zakończyłam swoje pierwsze odwiedziny we Wronkach. Ale  chciałabym tu jeszcze wrócić i zwiedzić wroniecki kościół pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej a zwłaszcza zobaczyć obraz, do którego pozowała Helena Goetzendorf – Grabowska. Pisałam obszernie o niej i jej rodzinie w poście o Nowej Wsi.

 

 

 

Jarocin raz jeszcze.

Kolejny raz odwiedziłam Jarocin. Tym razem skupiłam się na jego zabytkach z przełomu XIX i XX wieku oraz budynkach powstałych w okresie 20 lecia międzywojennego.

W XIX wieku nastąpił gwałtowny rozwój Jarocina. Przyczyniło się do tego ogłoszenie miasta w 1887 stolicą powiatu oraz powstały  w 1875 roku węzeł kolejowy. Należy zaznaczyć, iż na początku XX wieku Jarocin był już nowoczesnym miastem. Posiadał instalacje wodociągową i kanalizacyjną oraz gazową a dworzec kolejowy miał elektryczne oświetlenie. Czytaj dalej