Żerków

Dotychczas udawało nam się z pogodą. Podczas wyjazdów służbowych prawie zawsze świeciło nam słońce. Ostatnio nawet temperatury były więcej niż sprzyjające. Jednak każde szczęście ma swój koniec… Kiedy poniedziałkowym świtem spojrzałam w okno, zamarłam. Za szybą wirowało coś, co przypominało zawartość rozprutej pierzyny. Na dodatek śnieg padał nie, jak u Tuwima, bezgłośnie, tylko w akompaniamencie gwizdów wiatru. Pierwszy odruch to naciągnąć kołdrę i spać dalej.  No ale  wizyty poumawiane, jechać trzeba. Pospiesznie wypiłam kawę,  do przygotowanej wcześniej kurtki dorzuciłam kamizelkę z kapturem a do torebki włożyłam czapkę i parę rękawiczek. Tak przygotowana ruszyłam na parking, gdzie czekała już na mnie Szefcia. Po jej minie widać było, że myśli dokładnie to co ja… Czytaj dalej

Ponownie w Swadzimiu. Pięknie odremontowany pałac niedługo otworzy swoje podwoje

„Lubię wracać w strony, które znam…” śpiewał nieodżałowany Zbigniew Wodecki. Ja też lubię, choć nie tak jak on „po wspomnienia zostawione tam”, lecz aby sprawdzić co się zmieniło… Wracając ze służbowej trasy postanowiłyśmy więc ponownie odwiedzić Swadzim. Ciekawe byłyśmy, jak postępuje remont dawnego pałacu Plucińskich. Pisałam o nim jakieś półtora roku temu, kiedy dzięki uprzejmości panów z ekipy przeprowadzającej remont, mogłyśmy obejrzeć obiekt nie tylko z zewnątrz, ale i od środka. Tym razem nie liczyłyśmy na tyle szczęścia… Czytaj dalej

Pałac Mycielskich w Gałowie. Część 1: Losy mieszkańców. Wielkopolskie rezydencje

Pałac Mycielskich w Gałowie od dawna znajdował się na czołowym miejscu mojej listy must see ale do tej pory nie miałam okazji zrealizować swego postanowienia. Jednak cierpliwość zostaje nagrodzona i wreszcie udało mi się go zobaczyć. To jedna z tych wielkopolskich rezydencji, która mimo swego piękna i stosunkowo niewielkiej odległości od Poznania, jest słabo znana. A szkoda… W piękne marcowe przedpołudnie zawitałyśmy do gałowskiego parku. Czytaj dalej

Dwór Kościelskich w Brzeźnie. Wielkopolskie rezydencje

Lubię poniedziałki, a zwłaszcza te, w które tydzień pracy zaczyna się od służbowej podróży. Droga wtedy mija błyskawicznie, gdyż opowiadamy sobie z Szefcią co wydarzyło się przez weekend, bo w soboty i niedziele tradycyjnie się nie widujemy. Tak też było tego poniedziałku. Ledwie zdążyłyśmy zrelacjonować sobie najnowsze wydarzenia, a już byłyśmy w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim. Nietypowo, przyjechałyśmy nieco za wcześnie ale okazało się, że Szefowa ma dla mnie niespodziankę. „Wynalazła” dwór, o którego istnieniu nie miałam pojęcia i postanowiła mi go pokazać. Tak więc przed rozpoczęciem pracy zaparkowałyśmy przed dworem w Brzeźnie. Czytaj dalej

Założenie dworsko folwarczne w Piaskach. Grodzisk Wielkopolski

Wielokrotnie, jadąc drogą w kierunku Wolsztyna, mijałam, zlokalizowane na obrzeżach Grodziska Wielkopolskiego, zabudowania dworsko folwarczne. Zawsze mnie bardzo frapowały, jednak dotąd zawsze brakowało czasu, aby się tam zatrzymać i bliżej się im przyjrzeć. Tym razem, wracając z objazdu po wsiach powiatu grodziskiego, udało się wygospodarować chwilkę, aby dokładniej przyjrzeć się założeniu. Czytaj dalej

Dworek w Dusznikach

Na chwilę, no trochę dłuższą, zatrzymałyśmy się w Dusznikach. Czasu było tylko tyle, żeby obejrzeć założenie dworskie z połowy XIX wieku. Nie wystarczyło go, niestety, na kościół św. Marcina i barokową plebanię. Jednak nie zmartwiłam się zbytnio, wiem że jeszcze kiedyś zawitamy ponownie do Dusznik. Takie zwiedzanie „w kawałkach” wynika ze specyfiki naszej pracy, ale z czasem ogarniamy całość. Czytaj dalej

Kościół farny we Wrześni

Jednym z najokazalszych zabytków Wrześni jest kościół farny pod wezwaniem  Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Do tej pory nie miałam okazji bliżej się z nim zapoznać więc przy kolejnej wizycie w mieście postanowiłam nadrobić to zaniedbanie. Poświęciłam na to, nieco wymuszoną sytuacją, przerwę w pracy. Czytaj dalej

Zabawa, zabawa

Po wakacjach, o których już w natłoku bieżących spraw, zdążyłam zapomnieć, ciągle jeszcze trudno mi nadrobić wszystkie wcześniejsze zobowiązania. Czas jakby znowu przyspieszył i ciężko mi w nim „upchać” wszystko to, co powinnam. Jednak samymi obowiązkami żyć się nie da, więc w ramach „wentylu bezpieczeństwa psychicznego” wybrałam się do kina. Marzyła mi się dobra komedia, lecz repertuar nie rozpieszczał.  Wybrałam więc z oferty to, co wydawało mi się najlepsze a czego jeszcze nie widziałam, czyli film „Zabawa zabawa” K. Dębskiej. Czytaj dalej