Dwór Wojciecha Łubieńskiego w Kiączynie. Wielkopolskie rezydencje

To, że po zakończeniu obowiązków w terenie, jedziemy zobaczyć coś  ciekawego w okolicy, stało się ostatnio tradycją. Wykorzystujemy względną pogodę, mając świadomość, iż niedługo, z powodu zimowej aury, będziemy zmuszone mocno ograniczyć przyjemność poznawania nowych miejscowości. Tym razem wracając z Chrzypska wielkiego, namówiłam Kaśkę aby skręcić do Kiączynia.  Wyboisto-dziurawa nawierzchnia, obsadzonej starymi drzewami, wąskiej drogi, na bank pochodziła z ubiegłego ubiegłego wieku, więc Szefcia  mruknęła swoje „lepiej by było dla ciebie, aby było tam co obejrzeć”… Ponieważ powtarza to przynajmniej raz w miesiącu, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia, choć tak naprawdę nie miałam pojęcia w jakim stanie jest znajdujące się tam założenie dworskie i czy w ogóle da się je zobaczyć. Czytaj dalej

Dwór w Podstolicach. Wielkopolskie rezydencje

Postanowiłyśmy miłym akcentem zakończyć dzień pracy i z tego powodu skręciłyśmy do Podstolic. Wizytę w nich planowałyśmy od dawna ale dotąd, za każdym razem byłyśmy tak zagadane, że na ogół dopiero w Nekli orientowałyśmy się, iż przeoczyłyśmy zjazd do Podstolic. Tym razem jechałyśmy wolno, uważnie śledząc boczne drogowskazy. Ku naszemu zdziwieniu, teraz okazało się, że skręt  jest bardzo dobrze oznakowany reklamą podstolickiego dworu… Czytaj dalej

Kościół pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu, zniszczony pomnik Mickiewicza i kamienica S. Hebanowskiego

Do tego niewielkiego gotyckiego kościółka znajdującego się centrum miasta mam szczególny sentyment. Fotografia jego portalu z płaskorzeźbą Edwarda Haupta, wyobrażającą patrona świątyni na koniu, była moją  pierwszą samodzielną pracą na I roku studiów. Wykonałam ją w ramach plenerowych zajęć z fotografii, prowadzonych przez niezapomnianego pana Zbigniewa Czarneckiego, człowieka o wielkiej kulturze, ogromnych umiejętnościach zawodowych i nieprzebranych pokładach cierpliwości dla studentów. Dzięki jego charyzmie zajęcia z fotografiki lubiliśmy wszyscy i zawsze była na nich stuprocentowa frekwencja.

Kościół mijałam nawet dość często, ale nie przypominam sobie, czy kiedykolwiek byłam w jego wnętrzu. Pora najwyższa była nadrobić to zaniedbanie. Czytaj dalej

Dwór Potworowskich w Chłapowie. Wielkopolskie rezydencje

Tym razem miałyśmy do objechania teren między Środą Wielkopolską a Wrześnią. Już przy wyjeździe z Poznania najlepsza z Szefowych zapowiedziała, że po drodze „zawadzimy” o Chłapowo.  „Po prostu musimy tam pojechać”  stwierdziła, choć obie doskonale wiedziałyśmy, iż ów „mus” nie wynika wcale z naszych obowiązków zawodowych, ale z pasji zwiedzania.  Pogoda też sprzyjała naszym zamiarom, była tak piękna, iż szkoda było od razu po pracy wracać do domu… Czytaj dalej

Dwór Korytkowskich w Płaczkach. Wielkopolskie rezydencje

Czasem i nadmiar jest problemem… Pojechałyśmy w trasę obfitującą w interesujące zabytki, a z góry było wiadomo, że w najlepszym razie uda, nam się odwiedzić z nich  jedynie jeden, no góra dwa. Na coś trzeba się jednak było się zdecydować. Mój wybór padł na Płaczki.  Może dlatego, że stojący tam, opuszczony dwór bardzo szybko zmierza ku kompletnej ruinie i pewnie niedługo nie będzie już czego oglądać. Tak więc skręciłyśmy do Płaczek… Czytaj dalej

Dwór w Mnichach. Wielkopolskie rezydencje

W zasadzie tego dnia zakończyłyśmy już obowiązki zawodowe, ale pogoda była tak piękna, że nie miałyśmy ochoty przedwcześnie rezygnować z jej uroków. W takich sprawach  z Szefową zawsze jednomyślnie  wybieramy wariant „zwiedzanie”. Długo nie zastanawiając się postanowiłyśmy  odwiedzić Mnichy.  Wiedziałam, że znajduje się tam założenie dworskie, w którym jeszcze nie byłyśmy. A to, z reguły, jest wystarczającym powodem aby zboczyć z trasy… Zupełnie nie wiedziałyśmy, co nas czeka na końcu krętej drogi, więc kiedy dojechałyśmy do celu, obu nam się wyrwało się „WOW! Jak tu pięknie”. Czytaj dalej