ENEA Challenge Poznań

Weekend pod znakiem sportu, bo w  Poznaniu odbywały się Mistrzostwa Europy ETU 2016.  W niedzielę zawody IRONMAN, a sobotnie przedpołudnie  triathlon na dystansie olimpijskim.  W  sobotnich zmaganiach startowało dwoje moich znajomych, więc postanowiłam im kobicować.  Wraz z przyjaciółmi udaję się nad Maltę.IMG_7739

Impreza rozpoczynała się na torze regatowym Malta, gdzie  odbywała się konkurencja pływacka. Dzięki temu, że samochód zostawiliśmy na Piotrowie, mieliśmy  więc okazję do długiego spaceru wzdłuż brzegu jeziora, który zajął nam więcej czasu niż planowaliśmy. Skutkiem tego start  mogliśmy tylko obserwować z daleka. Podzieleni „na kolory”,  zawodnicy grupami przemierzali dystans młócąc wodę jak ławica rekinów. Co dziesięć minut start kolejnej grupy. Ci, którzy dobili już do mety zdejmują pianki i przesiadają się na rowery. IMG_7720Towarzyszymy „naszym” w  starcie rowerowym, dopingując przy okazji wszystkich przygotowujących się do jazdy. Jeszcze nie widać po nich zmęczenia, jeszcze mają zapał i siły. Mają za sobą  przepłynięcie półtora kilometra, ale przed sobą 40 kilometrów jazdy na rowerze i dziesięć kilometrów biegu.

Podczas kiedy  uczestnicy przemierzają trasę rowerową, my udajemy się  z powrotem, aby dostać się  do auta pozostawionego na parkingu  Uniwersytetu Technicznego. Podczas drogi podziwiamy nadmalciańskie tereny rekreacyjne, które są idealnym miejscem do uprawiania wszelkiej aktywności ruchowej. W trakcie spaceru wymijają nas  już pierwsi biegacze, to ci którzy startowali o godzinie 10. Zastanawiamy się ile czasu zajmie „naszym” pokonanie całego dystansu.

Problemem (dla nas) okazało się przemieszczenie  autem do placu Wolności. Na wyskości Garbar miasto jest praktycznie sparaliżowane przez korki. Ruch odbywa się żółwim tempem, zaczynamy się denerwować, że nie zdążymy „przed naszymi” na metę. Ale w końcu, niezupełnie zgodnie (a raczej całkowicie niezgodnie) z przepisami udało się nam wyrwać z długiego rzędu aut. W lusterkach widzimy, że ci za nami, powtarzają nasz manewr. Ciekawe ilu jeszcze się uda…

Strategicznie ustawieni  przy „czerwonym dywanie”, którym wyłożone są ostatnie metry trasy, wpatrujemy się w ulicę Paderwskiego, skąd nadbiegają triathloniści. Teraz już widać po nich nieludzkie zmęczenie, ale na finiszu  zdobywają się  na zryw, walcząc o sekundy wyniku. Przy okazji obserwujemy wzruszające sceny, kiedy na ostatnich metrach trasy, biegaczom towarzyszą ich małoletnie dzieci. Doping ogłuszający, co chwilę ktoś wciska się koło mnie i mówiąc „przepraszam, będę wrzeszczeć” głośno zagrzewa „swojego” do końcowego wysiłku, po czym biegnie dalej, by witać go na mecie.IMG_7746Po kolorach numerów startowych nadbiegających, orientujemy się, że niedługo powinni pojawić się „nasi”.

Wreszcie u wylotu ulicy ukazuje się Brian. Gorąco  go dopingujemy i czekamy na pojawienie się Marty, która startowała w „żółtych”. Niepokoimy się bo wiemy, że ma kłopoty z kolanem. Czy da radę ukończyć bieg?  Hurra! Jest!IMG_7752

Potem już gratulacje, uściski i pozowanie do zdjęć i dzielenie się wrażeniami.IMG_7759  Marta z Brianem zmęczeni, ale szczęśliwi i dumni, udają się na masaż i coś zjeść, a my studzimy emocje pysznymi lodami.

3 uwagi do wpisu “ENEA Challenge Poznań

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s