„Pozycja obowiązkowa”

Ostatnio nałożyło mi się sporo obowiązków, takich „na już i na zaraz”.  Czułam się zmęczona i zniechęcona a do urlopu jeszcze trochę. To moje kiepskie samopoczucie chyba musiało się ogólnie uwidaczniać, bo Szefowa tylko pokiwała głową i zarządziła „dzień dziecka”. Polegał na  zestawie prostych przyjemności… Obiad w Mc Donald’sie, shopping,  lody w Nestle (okazało się że weszły nowości w postaci lodów o smaku kasztanowym, malinowo bezowym, migdałowym) i popijana colą komedia romantyczna.

Ten, szalenie niezdrowy zestaw, okazał się dobrym remedium na  obniżony nastrój. Kiedy napchane burgerami i frytkami, zmulone niesamowicie słodkimi lodami, objuczone paczkami, zasiadłyśmy kinie, byłyśmy już znacznie pozytywniej nastawione do życia. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, iż sala była klimatyzowana (przy panujących na dworze temperaturach to niewątpliwa zaleta) i prawie pusta za sprawą toczących się mundialowych bojów.

Wahałyśmy się nad  wyborem filmu. W grę wchodziło „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” lub „Pozycja  obowiązkowa”.  Wybrałyśmy tę drugą, ze względu na lekką tematykę i dobrą  obsadę.  Pierwsza mogłaby nas dodatkowo zdołować…

„Pozycja obowiązkowa” (Booking Club) Bila Holdermana, to komedia opowiadająca o czterech przyjaciółkach „w słusznym wieku”, choć i tak młodszych, niż aktorki grające ich role. Panie prezentują różny stan  cywilny i odmienne zawody. Jest Vivian, businesswomen wieczna singielka (Jane Fonda), Sharon ( Mary Steenburgen), szefowa fundacji charytatywnej, mężatka z wieloletnim stażem, Diane (Diane Keaton) wdowa i Carol (Candice Bergen) rozwiedziona, sędzia federalny. Wszystkie są po wyższych studiach i doskonale radzą sobie w życiu codziennym, ale czują niedosyt życia uczuciowego. Tu ciekawostka obyczajowa, prawie wszystkim aktorkom partnerują młodsi od nich mężczyźni (Andy Garcia, Craig T. Nelson, Don Johnson i Richard Dreyfuss).

Panie spotykają się cyklicznie, aby w ramach klubu książki wspólnie omówić przeczytaną pozycje. Wszystko idzie normalnym torem do momentu, aż nie sięgną po „50 twarzy Greya”.  Trudno w to uwierzyć, ale lektura tego rozerotyzowanego harleqina, wiele zmienia w  życiu bohaterek, w końcu kobiet doświadczonych. Jeśli chodzi o sprawy, w które dość trudno uwierzyć to jest ich w filmie dość dużo…

Film jest schematyczny i przewidywalny „do bólu”. Sypie radami rodem z „Przyjaciółki”, niekoniecznie nadającymi się do zastosowania. Ot, hollywoodzka bajka dla nieco starszych dziewczynek, o tym że wszystko, zawsze jest możliwe. Oczywiście z amerykańskiego punktu widzenia. Porusza jednak klika istotniejszych kwestii, jak choćby ta, że dzieci, w imię własnego spokoju, chciałyby samotną matkę pozbawić możliwości życiowych przygód. Oraz tę, że mimo wszystko, lepiej czegoś próbować,  niż nie robić nic. Daje też okazję do niewymuszonego śmiechu, a to nie zawsze da się powiedzieć o komedii.

Mimo jego przewidywalności,  ogląda się film przyjemnie, a to za sprawą na niezłych zdjęć, dobrej gry doświadczonych aktorek, ładnych miejsc i zabawnych dialogów. Mnie najbardziej spodobała się kwestia : „nie oddawaj tych ciuchów biednym. Oni i bez nich mają dość  problemów.” Akcja toczy się wartko i zgrabnie łączy historie czterech kobiet i ich miłosnych perypetii.

Jednym słowem „Pozycja obowiązkowa” obowiązkowa na pewno nie jest. Raczej jest jak Mc Donalds… Od czasu do czasu można sobie pozwolić na fast foody także kulturowe, bez szkody dla zdrowia, z pożytkiem dla nastroju.

 

 

3 uwagi do wpisu “„Pozycja obowiązkowa”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s