Cmentarz w Robaczynie

Zbliżający się koniec roku chciałyśmy uczcić wizytą w jakimś niebanalnym miejscu… Jednak  zaplanowany wyjazd nieoczekiwanie stanął pod dużym znakiem zapytania, bo wbrew wcześniejszym prognozom, od rana padał rzęsisty deszcz. „Zdzwoniłyśmy się” i zgodnie uznałyśmy, że  w takich warunkach wycieczka większego sensu nie ma. Jednak gdy po godzinie zaczęło się przejaśniać, Szefowa zadzwoniła ponownie, z pytaniem czy może jednak nie wybrałybyśmy się w podróż. Takich propozycji nigdy nie trzeba składać mi dwa razy… Celem naszej wyprawy był Robaczyn, niewielka wieś w okolicach Śmigla. Miejscowość  istnieje co najmniej od XIV wieku i wtedy należała do rodziny posługującej się nazwiskiem „Robaczyńscy”. W XV wieku dzierżyli ją (lub jej część) spokrewnieni z Robaczyńskimi bracia Jakub i Marcin Ramszowie. Nazwisko Robaczyńskich dość często przewija się w XV i XVI wiecznych aktach sadowych, co wskazuje na to, że rodzina należała do „zadzierzystych” i raz po raz wchodziła w spory majątkowe zarówno między sobą, jak i z właścicielami sąsiednich wsi. Do tego, poszczególni przedstawiciele rodu wzajemnie sobie odsprzedawali, wydzierżawiali bądź wyderkowali należące do nich części majątku, co skrupulatnie było odnotowywane, dzięki czemu możemy poznać  widniejące w dokumentach imiona i koligacje .

Od 2 połowy XV wieku część Robaczyna (zwana Małym Robaczynem) należała do, wywodzącego się z Robaczyńskich, rodu Czackich z Czacza. Obie rodziny posługiwały się wspólnym herbem pieczętując się Świnką.  Właścicielem Robaczyna był m.in kanonik katedry poznańskiej Mikołaj Czacki, po którym dobra te, z woli króla Jana Olbrachta, otrzymał Wincenty Czacki, pełniący przy osobie królewskiej funkcję pokojowca. W tym też czasie jakieś udziały w majątku posiadał Andrzej Krzyżanowski z Krzyżanowa także używający herbu Świnka. W końcu XVI wieku majątek posiadali bracia Maciej i Jan Robaczyńscy. Maciej był dwukrotnie żonaty, pierwszą jego małżonką była Zofia Żytowiecka, która obdarzyła go córką Ewą, drugie małżeństwo z Dorotą Kiełczewską pozostało bezpotomne. Jan Robaczyński pojął za żonę Annę Kąkolewską, z którą miał córkę Zofię. Żaden z braci nie pozostawił męskiego dziedzica, przez co ród wymarł. W początku XVII wieku, córka Macieja, Ewa Robaczyńska sprzedała Robaczyn, skoligaconemu  z nią przez macochę Kiełczewskiemu. W rękach Kiełczewskich herbu Pomian majątek pozostawał do połowy XVII wieku, później przeszedł w ręce Skrzydlewskich herbu Samson, którzy utrzymali Robaczyn do schyłku stulecia.

Kolejnymi właścicielami Robaczyna była rodzina Bojanowskich herbu Junosza. Ród wywodził się ze Śląska, jego protoplastą był Guncel (Gunter?) Pradel, który z końcem  XIV wieku osiadł w Wielkopolsce we wsi Bojanowo Stare, od której rodzina przyjęła nazwisko. Rodzina Bojanowskich, dzięki wpływom Stanisława Bojanowskiego na dworze królewskim Zygmunta Augusta, szybko zyskiwała na znaczeniu. Ród był rozgałęziony i posiadał także spore majątki na ziemi rawickiej (Gołaszyn i Bojanowo).  Rodzina w XVI stuleciu przyjęła nauki Braci Czeskich a w XVII przeszła na wyznanie ewangelicko-luterańskie. W XVIII wieku Robaczyn należał do Elżbiety z Bothmerów (pochodziła z Trzebosza, o którym kiedyś pisałam) i Carla Aleksandra Bojanowskich herbu Junosza, którzy utrzymali go do końca stulecia. Po Bojanowskich włości objęła rodzina von Gernoth.

Do Robaczyna jedziemy po to, aby zobaczyć stary cmentarz ewangelicki założony przez Elżbietę i  Carla Aleksandra Bojanowskich, jako rodzinną nekropolię.  W okolicach Śmigla zjeżdżamy z „eski” i zgodnie z drogowskazem kierujemy się do Robaczyna. Wieś jest malowniczo rozciągnięta wzdłuż krętej drogi, jadąc rozglądamy się w poszukiwaniu cmentarza. Znajdujemy go na końcu wiejskich zabudowań, jest nieco oddalony od głównej szosy, a prowadzi doń nieutwardzona, polna droga. Po całonocnym deszczu zmieniła się w rozjeżdżone błoto. Próbujemy podjechać nieco bliżej bramy, jednak koła samochodu  co raz bardziej grzęzną, a silnik zaczyna wydawać niskie pomruki… Robi się niewesoło… Priorytetem staje się teraz wydostanie auta z tej brei i zawrócenie. Dookoła pusto, nie ma co liczyć na  pomoc z zewnątrz. Szefcia wyciska z silnika co się da, koła buksują, błoto pryska aż po dach. W końcu jej wysiłki zostały nagrodzone sukcesem i samochód udaje postawić się na stabilniejszym gruncie. Uff…

Widoczny z daleka cmentarz jest jednak zbyt malowniczy, aby go sobie odpuścić. Postanawiamy podejść do niego pieszo, starając się wybrać mniej grząskie fragmenty drogi. Wreszcie stajemy przed cmentarnym murem. Mimo, iż widziałyśmy wiele pięknych nekropolii, ta wydaje się niezwykła. Arkadową, murowaną bramę wieńczy wysoki naczółek z tarczą zawierającą napis fundacyjny umieszczony na stylizowanej draperii.  Z obu stron bramę flankują  dwie kaplice. Są kwadratowe posiadają ścięte narożniki zaakcentowane pilastrami. Otwory i blendy okienne obwiedzione są opaskami. Oba pawilony  nakryte są gontowymi, czterospadowymi dachami, w górnej części przechodzącymi w kopuły.   Od strony cmentarza w ścianę jednej z kaplic wmurowany jest medalion, w którym w ozdobnych esownicach umieszczono herby Bojanowskich i Bothmerów.  Po lewej widnieje herb Junosza z klejnotem i labrami w kształcie liści akantu w  pod którym umieszczono zawieszony na wstędze order św. Stanisława oraz  inicjały „CAB”. Po lewej rozbudowany, pięciopolowy herb Elizy z Bothmerów z koroną szlachecką, trzema hełmami i klejnotami podtrzymywany przez parę lisów. Pod kartuszem znajdują się inicjały „EB” a między herbami data „1789”. Całość medalionu wieńczy pięciopałkowa korona szlachecka.Na drugiej tablicy fundacyjnej  umieszczono inicjały małżonków Bojanowskich „CAB” i „EBB” obwiedzione splecionymi gałązkami oliwnymi związanymi wstążką. Nad nimi umieszczona jest heraldyczna korona szlachecka.W kaplicy znajduje się fragment nagrobka Carla Aleksandra Bojanowskiego. To prostopadłościenny cokół z inskrypcją poświęconą zmarłemu.Niegdyś cokół zwieńczony był urną, u jej podstawy spoczywała czaszka, O cokół z jednej strony opierała się alegoryczna postać kobieca w luźnej szacie, a z drugiej siedzące putto trzymające kartusz z herbem Bojanowskich Junosza. Dziś po urnie, czaszce, postaci putta nie ma śladu, a fragmenty rozbitej postaci kobiecej poniewierają się nieopodal cokołu. Podaję polskie tłumaczenie niemieckiej inskrypcji :  „Poświęcono jej zmarłemu małżonkowi Carlowi Aleksandrowi z Bojanowa Bojanowskiemu Najwspanialszemu Człowiekowi z wyrazami nieustającej miłości aż do śmierci wiernie go kochająca małżonka Eleonora von Bojanowska baronówna z Bothmerów. Urodzony 15 sierpnia 1729, dnia 7 października 1775 jej przeznaczony, zm. 7 czerwca 1789. Wraz z żoną fundator tego cmentarza.”

Z tyłu kamienia wyryto inskrypcję upamiętniająca czwórkę przedwcześnie zmarłych dzieci Eleonory i Carla Aleksandra:

” W tej ciszy grobowej

U jego boku cztery ukochane dzieci

Gotlob von Bojanowski urodzony 24 stycznia 1757 zmarły 14 czerwca 1758

i Eleonora von Bojanowska ur 27 kwietnia 1759 zm. 5 maja 1759

i Charlotta von Bojanowska ur. 3 lutego 1758 zm. 17 lipca 1768

i Stanislaus von Bojanowski ur. 10 kwietnia 1768 zm. 22 maja 1769.

Poświęca swemu małżonkowi i dzieciom”

Na przeciw kaplicy, w 1986 roku ustawiono nowy kamień nagrobny.Możemy na nim przeczytać, że: „Tu spoczywa w Bogu fundator tego cmentarza Karol Alexander z Bojanowa Bojanowski ur. 5 08. 1729 zm. 11 VI 1789. Szambelan Króla Stanisława Augusta,  Orderu św. Stanisława Kawaler, Generalny Senior Kościoła Ewangelicko Augsburskiego w Wielkopolsce, Prezydent Konsystorza. Przy nim jego czworo przedwcześnie zmarłych dzieci Bogusław, Karolina, Eleonora, Stanisław. Niech odpoczywają w pokoju.”

Cmentarz założony przez Bojanowskich jako rodzinny z czasem zaczął służyć jako miejsce ostatniego spoczynku także niespokrewnionym członkom wspólnoty ewangelicko- augsburskiej. Pochówki na nim odbywały się do 1945 roku, jednak dzisiaj  pozostał po nich tylko jeden ślad w postaci resztki nagrobka Erdmanna Gernotha, zmarłego w 1920 roku właściciela Robaczyna. Dowiadujemy się z niego, iż Erdmann uczestniczył w wojnie prusko-francuskiej 1870-1871 i podczas walk wykazał się męstwem, za co odznaczono go krzyżem żelaznym. Niegdyś jego mogiła była otoczona murowanymi słupkami pomiędzy którymi rozpięto żelazne łańcuchy, teraz jest tylko samotny kamień.  Mimo, iż od 1957 roku cmentarz wpisany jest do rejestru zabytków,  nie przeprowadzono na nim żadnych prac renowacyjnych czy choćby zabezpieczających. Po rozwiązaniu gminy ewangelicko-augsburskiej cmentarz pozostaje własnością Skarbu Państwa, które powinno sprawować nad nim pieczę.

Pod samym murem, u końca centralnej alei znajduje się pomnik poświęcony ofiarom wojen 1864, 1870 i 1914-1920.Ogromna szkoda, że tak unikatowa nekropolia, perełka barokowej architektury cmentarnej, niszczeje zaniedbana. W planie odnowy wsi na rok 2011 była wpisana renowacja cmentarza, której koniec przewidywano na 2013 rok. Tymczasem kończy się 2020 a  prace, choćby porządkowe, nawet nie zostały rozpoczęte. Podobno w latach 90tych ubiegłego wieku w jednym z kątów cmentarza leżała sterta usypana z dawnych nagrobków, która swą wysokością przewyższała cmentarny mur. Teraz po nich nie ma śladu… Jeśli szybko nie zostaną podjęte działania interwencyjne, wkrótce po cmentarzu w Robaczynie pozostaną jedynie posadzone ręką Bojanowskich drzewa.

 

 

 

13 uwag do wpisu “Cmentarz w Robaczynie

  1. Znam to miejsce 🙂 kiedy jeszcze jeździła wąskotorówka ze Śmigla do Starego Bojanowa to było można z okien kolejki popatrzeć. W Wielkopolsce sporo takich cmentarzy, choć większość już wygląda naprawdę źle! Teraz łatwiej w niektóre miejsca dotrzeć, bo zimą chaszcze mniejsze.

    Polubienie

    • Jadąc kilkukrotnie mijałyśmy tory, nawet zastanawiałyśmy się czy są one jeszcze używane. Szkoda, że ten piękny jeśli chodzi o architekturę cmentarz jest tak zaniedbany. Cmentarze ewangelickie ogólnie są w bardzo złym stanie, szkoda bo nie najlepiej świadczy to o naszym stosunku do historii i jakoś zapominamy, że spoczywają na nim tez nasi rodacy 😦 Różnice wyznania nie powinny wpływać na stosunek do zmarłych. Tak, ma Pani rację, zimą można dostrzec więcej. Naszym błędem był wyjazd bezpośrednio po deszczu, który zmienił drogę w nieprzejezdne błoto. Pozdrawiam noworocznie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s