Budynki dawnego zakładu psychiatrycznego w Obrzycach

Obrzyce miałyśmy zwiedzić już przy okazji wizyty w Międzyrzeczu, jednak wtedy, z powodu braku czasu „odpuściłyśmy”, obiecując jednak sobie, że kiedyś wrócimy tam specjalnie. Bowiem właśnie zakładu w Obrzycach brakowało nam do zamknięcia tematu „cztery XIXwieczne zakłady psychiatryczne w dawnej Prowincji Poznańskiej Królestwa Pruskiego”. Trzy pozostałe, czyli Owińska, gnieźnieńską „Dziekankę” i Kościan, zdążyłyśmy już wcześniej zwiedzić. Nowoczesny „Zakład dla Obłąkanych” w Obrawaldzie (pierwotna nazwa Obrzyc) oddano do użytku w 1904 roku, jednak do tej inwestycji przygotowywano się dużo wcześniej. Z myślą o niej, już w 1889 roku, od Komisji Kolonizacyjnej odkupiono dawny majątek ziemski rodziny Jokisch i przystąpiono do sporządzania planów przyszłego zakładu. Projekt przyszłego zespołu szpitalnego wykonał międzyrzecki architekt Kubler. Zakładał on klarowny, symetryczny układ budynków po obu stronach osi, której początek wyznaczał budynek administracji a koniec kostnica.

Według pruskich standardów, takie ośrodki winny być samowystarczalne, więc obok pawilonów służących pacjentom i personelowi, powstały też kuchnia, pralnia, maszynownia, warsztaty, wieża ciśnień, kotłownia oraz kościół. Ośrodek posiadał też własne zaopatrzenie w energię elektryczną, wyposażony był w centralne ogrzewanie. Zaspokojenie potrzeb żywnościowych pacjentów i personelu zapewniało własne  gospodarstwo rolne oraz ogrodnictwo. Na terenie ośrodka znajdował się też  kryty basen pływacki z podgrzewaną wodą. Zakład, za pomocą centrali, wyposażony był w łączność telefoniczną zarówno pomiędzy budynkami jak i z miastem.

Rozbudowa zakładu nastąpiła w latach 1908- 1914. Szpital na owe czasy był szalenie nowoczesny i stosowano w nim terapię zgodną z najnowszymi osiągnięciami psychiatrii, zalecającymi leczenie przez pracę i fizykoterapię, przy równoczesnym ograniczeniu izolacji i farmakologii.

Po pierwszej wojnie światowej Międzyrzecz i jego najbliższe okolice, ze względu na przewagę ludności niemieckiej, decyzją Traktatu Wersalskiego pozostawiono w granicach Niemiec. Skutkiem tej decyzji, było przeniesienie pacjentów narodowości polskiej do ośrodków znajdujących się w odrodzonej Polsce, przez co szpital, do tej pory mający pełne obłożenie, zaczął borykać się z deficytami. Aby temu zaradzić zaczęto tworzyć oddziały o innych, niż psychiatryczne, specjalnościach. Otworzono między innym oddziały gruźliczy, położniczy i niemowlęcy. Na terenie zakładu ulokowano też placówki opiekuńcze, takie jak: dom starców, ośrodek dla samotnych matek oraz oddział sanatoryjny dla dzieci osłabionych i zagrożonych gruźlicą. W Obrawaldzie znajdował się też instytut promienio i światłolecznictwa zajmujący się diagnostyką i terapią chorób nowotworowych.

W latach trzydziestych XX wieku Obrzyce były więc nowoczesnym szpitalem o wielu specjalizacjach, do którego zjeżdżali pacjenci z bliższej i dalszej okolicy. Wszystko zmieniło się latem 1939 roku, kiedy to szpital przemianowano na jednoimienny psychiatryczny i do Obrawaldu zaczęto masowo zwozić chorych ze szpitali berlińskich. Był to początek przygotowań do szeroko zakrojonej, zbrodniczą akcji T-4, w ramach której Niemcy planowali się pozbyć wszystkich „nierokujących jednostek” czyli ludzi z jakimikolwiek wadami fizycznymi czy psychicznymi. Jako „nierokujących” kwalifikowano także wszelkich przeciwników systemu, co akurat nie było wyłącznie specjalnością nazistów, korzystały z tego wszystkie systemy totalitarne.

W 1941 roku, funkcję dyrektora gospodarczego ośrodka objął, pochodzący z Rawicza, drobny kupiec, Walter Grabowski. Kwalifikacje merytoryczne na objecie  tego stanowiska miał  niezbyt wysokie (żeby nie powiedzieć żadne), za to był członkiem NSDAP i to wystarczyło do awansu. Pewne mechanizmy karier nigdy się nie zmieniają… Grabowski wraz z żoną Else oraz trójką dzieci zajął dyrektorską willę w Obrawaldzie i rozpoczął samodzielne rządy.

Grabowski, od swoich partyjnych kolegów dostał w zakresie zarządzania ośrodkiem ” wolną rękę” stosował więc wypróbowane metody polegające na zastraszaniu i terrorze.  Szpital pod jego rządami był już lecznicą jedynie z nazwy. Pacjenci zdolni do pracy byli nią obciążani w licznych przyszpitalnych warsztatach, okradani z racji żywnościowych a potem uśmiercani. Grabowski jest odpowiedzialny za organizację, nadzór i wykonanie na terenie szpitala akcji „Eutanazja”, którą nazywano „śmiercią z łaski” (Gnadestot).

Apogeum akcji T-4 w Obrzycach miało miejsce latem 1942 roku. Wtedy to, w ośrodku zaczęły się masowe mordy na pacjentach dokonywane rękoma niemieckich lekarzy i pielęgniarek.  Zabito ok. 10 tysięcy chorych podając im dożylnie mieszaninę morfiny ze skopolaminą, luminal, weronal, a gdy zabrakło środków medycznych, do żył wstrzykiwano powietrze. Wśród personelu znalazł się lekarz, który nie zgodził się brać udziału w tym zbrodniczym procederze. Był to emerytowany radca medyczny doktor Volheim. Za odmowę Grabowski natychmiast usunął Volheima ze stanowiska naczelnego lekarza, jednak innych konsekwencji doktor nie poniósł.

Na jego miejsce wszechwładny Grabowski powołał pozbawionego skrupułów  doktora Theophila Mootz’a. Ten nie wahał się uśmiercać pacjentów w czym pomagała mu doktor Hildegarde Vernicke, oraz pielęgniarki i pielęgniarze. Zabitych chowano w masowych grobach, a zbrodniczy proceder trwał do 1945 roku. Ofiarami byli nie tylko niemieccy pacjenci psychiatryczni ale także jeńcy wojenni różnych narodowości, przeciwnicy polityczni oraz robotnicy przymusowi. Odnalezienie ich nazwisk często jest niemożliwe, ze względu na brak dokumentacji szpitala, której część, zacierając ślady zbrodni, prawdopodobnie zniszczył niemiecki personel szpitala, a część zaginęła w bałaganie jaki zapanował po przybyciu Rosjan.

Po wojnie, bezpośredni sprawcy zbrodni doktor Vernicke, pielęgniarki: Amanda Ratajczak i Helena Wieczorek oraz pielęgniarz Herman Gulke, zostali skazani na śmierć i wyroki zostały wykonane. Walter Grabowski i pielęgniarz Weideman podobno w 1945 roku popełnili samobójstwo. Doktor Theophil Mootz zmarł w więzieniu śmiercią naturalną.

Po wyzwoleniu przez krótki czas w ośrodku stacjonowali Rosjanie urządzając w nim szpital dla swych rannych. Po tym okresie zaczęto na nowo organizować szpital specjalistyczny, który w 1949 roku przyjął nazwę „Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychiczne Chorych w Międzyrzeczu – Obrzycach”

Mimo swej bardzo ponurej historii obrzycki szpital robi pogodne, korzystne wrażenie. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że to najładniejszy z czterech pruskich ośrodków psychiatrycznych na terenie dawnej prowincji poznańskiej. Budynki z cegły, dzięki zróżnicowanej architekturze, kolorystyce i wysmakowanym detalom architektonicznym nasuwają  skojarzenie bardziej z obiektem sanatoryjnym niż szpitalnym. Najbardziej okazały jest budynek administracyjny ozdobiony elementami dekoracyjnymi z motywami roślinnymi.  Uszeregowane po obu stronach głównej alei pawilony dla chorych, dzięki zastosowaniu jasnej cegły, wyglądają  jak eleganckie wille w kurorcie.Sanatoryjne wrażenie pogłębia otaczająca je, wypielęgnowana zieleń.  Na terenie ośrodka znajduje się kościół, dawniej ewangelicki, który obecnie nosi wezwanie Podwyższenia Krzyża Świętego.Jak cały ośrodek, świątynia wzniesiona jest w stylu nawiązującym do neogotyku. Ten sam styl panuje w jego wnętrzu.

Większość zabudowań obecnie służących pacjentom jest bardzo zadbana, część budynków gospodarczych, które pozostają niewykorzystane dyrekcja stara się wydzierżawić lub sprzedać.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s